Dziennik Gazeta Prawana logo

Ledwoń: Jeśli nie wygramy, to się powieszę...

12 czerwca 2008, 13:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Austriacy mnie zaskoczyli. Jak w drugiej połowie przycisnęli, to Chorwaci mieli śmierć w oczach. Bezradni byli, bezradni! Ale mimo wszystko liczę, że ich walniemy, bo to będzie dla nas mecz o wszystko. Jak z nimi nie wygramy, to się normalnie powieszę. Napiszcie, że będę dyndał na jakiejś latarni w Klagenfurcie" - mówił Adam Ledwoń w wywiadzie udzielonym dwa dni temu serwisowi weszlo.com. To był jego ostatni wywiad...

Dziennikarze weszlo.com, którzy przeprowadzili wywiad z Adamem Ledwoniem, potraktowali zapewne jego słowa jak żart. Niestety, okazało się, że Ledwoń nie żartował. Powiesił się, bo zostawiła go żona. Od kilku dni mówił: "Mariola odeszła, idę się wieszać".

Polski piłkarz powiesił się we własnym domu w Klagenfurcie. Jego ciało znalazł w środę kolega z drużyny Patrick Wolf, który pojechał do Ledwonia zaniepokojony tym, że Polak nie pojawił się na treningu Austrii Kaernten Klagenfurt. A jeszcze w niedzielę pracował jako telewizyjny ekspert podczas meczu Polska - Niemcy. Dziś miało być podobnie. Nikt nie przypuszczał, że skończy się to tragedią.

Adam Ledwoń od dawna miał problemy rodzinne. "Niechętnie o tym mówił. Przechodził jakiś emocjonalny kryzys. Jego żona na jesieni wróciła do Polski, wspieraliśmy go wtedy, bo wiedzieliśmy, że jest mu ciężko, ale wszystko wskazywało na to, że już jest w porządku" - mówi prezes Austrii Kaernten, Mario Canori.

Dwa dni temu rozmowę z Ledwoniem przeprowadził portal weszlo.com. "Jazda z nimi na maksa! Jak nie będzie jazdy, nie będzie wyniku. Nie możemy ciągle wierzyć, że jesteśmy Brazylijczykami. My każde zwycięstwo musimy wyrwać rywalom z gardła. Grać w taki sposób, żeby marzyli o końcowym gwizdku, żebyśmy w końcu dali im spokój, odpuścili. Niech marzą o powrocie do domu i nogach w całości, niech się boją. Sama gra w piłkę w naszym wypadku rzadko kiedy skutkuje" - mówił piłkarz o meczu z Austriakami. Nie był załamany. Był ostry, bojowy, bo właśnie taki miał charakter.

Przyjaciele Ledwonia mówią, że targnął się na życie na skutek impulsu. "Chwilę później już by tego nie zrobił. On tak działał. Najpierw robił, potem żałował. Szalał, by po chwili być spokojnym jak baranek. Gdy coś mu się w głowie zapalało, nikt go nie mógł zatrzymać. Tylko on sam! I zatrzymałby się, gdyby nie zabrakło mu czasu" - mówi w weszlo.com jeden z jego znajomych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj