Artur Wichniarek znów jest na ustach Niemców. Polski napastnik najpierw zdobył bramkę dla Arminii Bielefeld w przegranym meczu z Bayernem, a potem... bez skrupułów skrytykował pracę sędziego, który prowadził to spotkanie. "Musieliśmy przegrać, bo rywale mieli w swoich szeregach sędziego" - stwierdził "Wichniar".
I jego drużyna faktycznie przegrała z drużyną z Bawarii - 1:3. Wichniarek zdobył jedyną, honorową bramkę dla Arminii.
Co tak zdenerwowało Wichniarka, że naraził się na razy ze strony niemieckiego związku piłkarskiego? Po pierwsze sytuacja z 83. minuty, kiedy to sędzia Markus Schmidt podyktował rzut karny dla Bayernu po wątpliwym faulu na Francku Riberym.
"Taki zespół jak Bayern nie potrzebuje pomocy arbitra. Powinni liczyć na siebie, a nie na sędziego" - powiedział Wichniarek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|