Marek Saganowski to jedyny polski napastnik, który strzela bramki w Lidze Mistrzów. To jednak za mało, by przekonać do siebie Leo Beenhakkera, który uparcie pomija "Sagana" przy powołaniach do reprezentacji. "Mogę być z tego powodu smutny, ale wiem jedno. Po Euro Beenhakker nie może mi powiedzieć prosto w oczy, że go zawiodłem" - mówi napastnik Aalborga.
Saganowski spełnił w tym roku swoje dwa marzenia - pojechał z kadrą na Euro, gra też w Lidze Mistrzów. "Teraz chcę trafić do Premier League" - wyjawia. Polski napastnik musi się więc odpowiednio wypromować w Lidze Mistrzów, a okazja do tego będzie już dziś, podczas meczu z Celtikiem.
"Sagan" wie, że Leo Beenhakker nie jest przekonany do jego umiejętności. "Jeśli chodzi o kadrę, to selekcjoner podjął decyzję, że teraz stawia na Pawła Brożka i Roberta Lewandowskiego. Jest jeszcze Ebi Smolarek. Mogę być z tego powodu zasmucony, ale wiem jedno: po mistrzostwach Europy Leo Beenhakker na pewno nie może powiedzieć mi prosto w oczy, że go zawiodłem" - kończy nasz napastnik.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|