Takie zapadły ustalenia między prezesem PZPN Grzegorzem Lato a nowym selekcjonerem.
Jeszcze do niedawna wszystko wskazywało na to, że Opowiadała się za nim silna
frakcja w PZPN z Antonim Piechniczkiem na czele. O tym, że posadę dostanie jednak Smuda, przesądziła opinia niezwykle wpływowego szefa firmy SportFive handlującej prawami telewizyjnymi i
marketingowym Andrzeja Placzyńskiego.
Smuda jest też bardziej do przyjęcia dla sponsorów jako postać wyjątkowo wyrazista i medialna. A działania PR-owskie dla obecnej ekipy prezesa PZPN są sprawą kluczową.
Srebrny medalista olimpijski z Barcelony zajmuje się obecnie biznesem i chętnie zgodził się zająć miejsce Jana de Zeeuwa.
"Jedyne, co mogłoby pokrzyżować te ustalenia, to to, że Lato obecnie nie podejmuje decyzji jednoosobowo jak kiedyś Listkiewicz, ale słucha się większej grupy z Piechniczkiem na czele" - powiedział nam jeden z członków zarządu związku.
Otwarte pozostaje pytanie, czy do ewentualnej zmiany mogłoby dojść natychmiast po meczu w Mariborze, czy też bez względu na wynik Beenhakker dogra te eliminacje do końca. Pewne jest, że Lato nie zwolni teraz selekcjonera, bo sam Smuda nie kwapi się, aby w jego CV figurowała przegrana w eliminacjach do mundialu. Można zakładać, że w przypadku niepowodzenia Beenhakker sam zrezygnuje, ale jest to mało prawdopodobne.