Marcin Wasilewski najgorsze ma już za sobą. Obrońca, któremu rywal brutalnie złamał nogę, jest po czterech operacjach. Za sześć tygodni odrzuci kule i zacznie mozolną rehabilitację. Na samą myśl o faulu "Wasyl" blednie. "To był ból nie do opisania. Byłem cały czas przytomny" - wspomina.
"Od razu podali mi silne środki przeciwbólowe i przewieźli do szpitala. Tam przeszedłem łącznie cztery operacje. Najgorzej było po czwartej. " - opowiada piłkarz.
"Wasyl" opuścił już szpital i znajduje się pod nadzorem lekarzy. Nie wiadomo jeszcze, ile będzie przebiegać jego rehabilitacja.
". Organizm odczuł ogromną ilość leków i dość dziwnie reaguje, dlatego muszę do wszystkiego podchodzić spokojnie. W najbliższym czasie jadę do Antwerpii na konsultację i zmianę opatrunku. Cały czas jestem w kontakcie z lekarzami, oni na pewno zdecydują, jak powinna przebiegać rekonwalescencja, by dawała jak najlepsze wyniki" - mówi obrońca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|