Dziennik Gazeta Prawana logo

Faworyt nie zawiódł. Polonia pokonała ŁKS na wyjeździe

17 lutego 2012, 20:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W pojedynku Łódzkiego Klubu Sportowego z Polonią Warszawa faworytem był ten drugi zespół. Goście przystąpili do meczu po spokojnych przygotowaniach, w czasie których w dobrych warunkach mogli realizować plany treningowe. ŁKS o normalnych zajęciach mógł tylko pomarzyć. 

ŁKS - Polonia 0:2

Bramki: 0:1 Robert Jeż (15), 0:2 Edgar Cani (70).

Żółta kartka - ŁKS Łódź: Olegs Laizans, Marcin Adamski. Polonia Warszawa: Aleksandar Todorovski.

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 2 568.

ŁKS Łódź: Bogusław Wyparło - Artur Gieraga, Michał Łabędzki, Marcin Adamski, Ronald Gercaliu - Grzegorz Bonin (84. Seweryn Gancarczyk), Olegs Laizans, Maciej Iwański (76. Mateusz Stąporski), Robert Szczot (73. Paweł Sasin) - Marek Saganowski, Marcin Mięciel.

Polonia Warszawa: Michał Gliwa - Aleksandar Todorovski, Marcin Baszczyński, Adam Kokoszka, Tomasz Brzyski - Pavel Sultes (89. Jakub Tosik), Robert Jeż, Łukasz Trałka, Bruno Coutinho (71. Aviram Baruchyan), Władimir Dwaliszwili (79. Paweł Wszołek) - Edgar Cani.

Łódzki Zzspół nie był na żadnym obozie a kadra na pojedynek z Polonią została ostatecznie skompletowana niewiele ponad dobę przed rozpoczęciem meczu. Nieprzygotowany do rozgrywek i niezgrany ze sobą zespół ŁKS nie był w stanie przeciwstawić się Polonii, która bez większych problemów wywiozła z Łodzi komplet punktów.

Goście objęli prowadzenie w 15. minucie meczu. Po błędzie łódzkiej defensywy Robert Jeż znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i nie zmarnował tej okazji. Do wyrównania mógł doprowadzić Marcin Mięciel, który na początku drugiej połowy również dostał prezent od obrońców rywali. Mając przed sobą tylko Michała Gliwę napastnik ŁKS zdecydował się na strzał z szesnastu metrów. Uderzył lekko i w środek bramki, więc Gliwa nie miał problemów ze złapaniem piłki. Była to najlepsza okazja do zdobycia gola, jaką ŁKS miał w całym meczu.

W 67. minucie drugiego gola dla Polonii mógł strzelić Edgar Cani, który przejął piłkę po błędzie niepewnie grającego Marcina Adamskiego, ale strzelając z ostrego kąta trafił w słupek. Zrehabilitował się cztery minuty później, gdy po rzucie rożnym wykorzystał nieporadność łódzkich obrońców i z bliska skierował piłkę do siatki. Na listę strzelców mógł się również wpisać Tomasz Brzyski, ale po jego strzałach z rzutów wolnych dwa razy skutecznie i efektownie interweniował Bogusław Wyparło.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj