Bramki: 1:0 Łukasz Madej (47), 1:1 Ricardinho (58-karny).

Reklama

Żółta kartka - PGE GKS Bełchatów: Grzegorz Baran, Miroslav Bozok, Tomasz Wróbel. Lechia Gdańsk: Marcin Pietrowski, Christopher Oualembo.

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 1 800.

PGE GKS Bełchatów: Adam Stachowiak - Raul Gonzalez, Maciej Wilusz, Maciej Szmatiuk, Szymon Sawala - Tomasz Wróbel, Grzegorz Baran, Miroslav Bozok (70. Marko Simic), Kamil Wacławczyk, Łukasz Madej (90. Łukasz Wroński) - Paweł Buzała (90. Bartłomiej Bartosiak).

Lechia Gdańsk: Michał Buchalik - Deleu, Krzysztof Bąk, Jarosław Bieniuk, Piotr Brożek - Ricardinho, Łukasz Surma, Mateusz Machaj (81. Christopher Oualembo), Marcin Pietrowski, Piotr Wiśniewski (84. Adam Duda) - Grzegorz Rasiak (55. Kacper Łazaj).

Reklama

Świąteczna atmosfera towarzyszyła rywalizacji PGE GKS Bełchatów z Lechią Gdańsk. Oprócz sędziów i zawodników obu drużyn przed rozpoczęciem spotkania na murawie pojawił się również poczet ze sztandarem bełchatowskiego klubu, który 26 listopada skończy 35 lat.

Reklama

Jubileusze mieli również dwaj zawodnicy Lechii: Łukasz Surma i Jarosław Bieniuk. Dla pierwszego sobotni mecz był 400. w polskiej ekstraklasie, dla drugiego - 200. 35-letni Surma na liście wszech czasów jest obecnie na czwartym miejscu, za Markiem Chojnackim - 452 występy w najwyższej klasie rozgrywkowej (wszystkie w barwach ŁKS Łódź), Dariuszem Gęsiorem - 427 i Januszem Jojko - 417.

Mimo okazji do świętowania piłkarze nie zamierzali robić sobie prezentów. Obu zespołom zależało bowiem na punktach. Bełchatowianie chcieli wygrać, bo po 12 kolejkach z dorobkiem zaledwie czterech punktów zamykali tabelę ekstraklasy i tracili już siedem oczek do miejsca gwarantującego utrzymanie w lidze. Lechia miała siedemnaście punktów więcej od PGE GKS i zwycięstwo mogło dać jej awans nawet na pozycję wicelidera.

Z przebiegu meczu trudno było się jednak zorientować, która z drużyna jest w czołówce tabeli, a która na samym dnie. W pierwszej połowie to gospodarze byli aktywniejsi i mieli więcej okazji do zdobycia gola. Strzelili go jednak dopiero po przerwie, w czasie której na stadionowym telebimie wyświetlano archiwalne zdjęcia ilustrujące historię bełchatowskiego klubu. W 47. minucie Tomasz Wróbel z lewej strony boiska zagrał piłkę do wbiegającego w pole karne Łukasza Madeja, który po raz pierwszy w barwach PGE GKS wpisał się na listę strzelców.

Jedenaście minut później znów był jednak remis. W prostej sytuacji Maciej Wilusz w polu karnym miał tak duże kłopoty z powstrzymaniem Ricardinho, że w końcu upadł na murawę. Przewracając się spowodował również upadek rywala i sędzia podyktował rzut karny, który na gola zamienił sam poszkodowany.

Bełchatowianie prowadzenie mogli odzyskać w 78. minucie, gdy po doskonałym zagraniu Wróbla w sytuacji sam na sam z bramkarzem Lechii znalazł się Paweł Buzała. Napastnik gospodarzy próbując minąć Michała Buchalika uciekł jednak z piłką pod linię końcową i nie zdołał oddać celnego strzału do pustej bramki. Lepszej sytuacji żadna z drużyn w tym meczu już nie miała i spotkanie zakończyło się remisem 1:1.(PAP)

duk/ krys/