Nie traktowałbym tego w kategorii kary. W niedzielę kilkakrotnie z nim rozmawiałem i bardzo to przeżywa. Dlatego powinien odpocząć w najbliższej kolejce, a być może także w kolejnej, od sędziowania meczów. Chodzi o to, aby wrócił do swojego normalnego poziomu. Jestem pewny, że tak się stanie, bo jest bardzo silny psychicznie. Doskonale poradził sobie przecież na mistrzostwach Europy we Francji - powiedział przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN Zbigniew Przesmycki.

Reklama

Do błędu arbitra liniowego doszło w końcówce sobotniego meczu przy Łazienkowskiej. Po strzale Łukasza Brozia bramkarz Lecha wybił piłkę, a Hamalainen z bliskiej odległości trafił do bramki. Na powtórkach telewizyjnych wyraźnie widać, że w momencie strzału Brozia Fin znajdował się na pozycji spalonej.

Oczywiście błąd jest ewidentny, ale trudny do wychwycenia w trakcie meczu. To typowa sytuacja, którą można skorygować używając do tego powtórek wideo. Trzeba jednak podkreślić, że Paweł jest czołowym sędzią liniowym w Europie, a ostatni poważny błąd popełnił 2,5 roku temu - podkreślił Przesmycki.

Dzięki bramce Hamalainena Legia wygrała 2:1.