Zadłużona Wisła Kraków SA ostatnio próbowała zmienić właściciela. Sprzedaż piłkarskiej spółki przez Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków luksembursko-angielskiemu konsorcjum nie została sfinalizowana. Obecnie nie wiadomo, jaki jest status prawny klubu, który nie ma też statutowych władz, mogących reprezentować go w kontaktach z PZPN. Piłkarskie władze miały dość tego bałaganu i dlatego postanowiły zawiesić Wiśle licencję. 

Przez długi czas, mimo informacji że Wisła ma dziurę w budżecie, zaległości wobec piłkarzy, nie mieliśmy podstaw do działania. Bo same problemy z pieniędzmi to jeszcze za mało. Wisła ma przecież mniejszą dziurę do zasypania niż Legia. Tyle, że Legia ma poważnego właściciela, który się tą dziurą zajmie. A Wisła? Wszyscy się już pogubili w jej sytuacji do tego stopnia, że nawet nie wiemy, kto tam rządzi - tłumaczy na łamach sport.pl prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Szef polskiej piłki od samego początku podejrzewał, że Vanna Ly i Mats Hartling, którzy mieli zostać nowymi właścicielami Wisły są niewiarygodni. Ostrzegałem prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, że to mogą być oszuści, pytałem, czy ich sprawdził przed przyjęciem u siebie - mówi Boniek.

Co teraz czeka "Białą Gwiazdę"? PZPN dał Wiśle sygnał: spoważniejcie, siadajmy do rozmów, chcemy zobaczyć waszą wizję najbliższej przyszłości, wasz plan finansowy. Ale jeśli tego nie zobaczymy, to niestety wiosną będą walkowery i po trzecim walkowerze przesunięcie na koniec tabeli, a po sezonie – o dwie ligi w dół. Ale ja wierzę, że to się jeszcze wszystko dobrze skończy - stwierdza prezes PZPN.