Kuciak po ostatnim gwizdku był wściekły. Nie krył swojego rozgoryczenia. Słownie zaatakował arbitra spotkania. Jego zdaniem Stefański nie podyktował dwóch rzutów karnych dla Lechii i nie pokazał czerwonej kartki Arturowi Jędrzejczykowi. Cytując dosłownie Słowaka jego drużyna została w sobotę okradziona przez sędziego.
- pytał po meczu golkiper Lechii, nawiązując do tego, że arbiter z Bydgoszczy, mieszka na co dzień w Warszawie.
Trener gospodarzy sobotniego pojedynku też stwierdził, że Stefański podjął błędne decyzje.- stwierdził Piotr Stokowiec.
No to na spokojnie. Pełna zgoda z @zawodsedzia
— Hubert Michnowicz (@Hubert_Michno) 27 kwietnia 2019
Spalonego, że nie było to nie pokazuje bo to oczywiste. Zagranie ręka owszem było, ale najpierw piłka odbiła się od bioder Jędzy, wiec wg przepisów „grać dalej” Mysle ze gif wszystko wyjaśnia.https://t.co/XQdrpWAXck #LGDLEG pic.twitter.com/MOxTcgTQyT
Według części ekspertów obie decyzje dotyczące kontrowersyjnych sytuacji z rzutami karnymi zostały bardzo dobrze ocenione przez Stefańskiego. Arbiter nie pomylił się i podjął decyzje zgodne z przepisami. Innego zdania jest prezes PZPN. - skomentował na kanale dziennikarza Polsatu Sport Romana Kołtonia "Prawda Futbolu" Boniek.
Według szefa polskiej piłki Stefański za swój błąd powinien przeprosić trenera, piłkarzy i kibiców Legii. Boniek jednak odrzuca wszelki teorie spiskowe, że arbiter był nieuczciwy i jego celem było, by mecz zakończył się zwycięstwem Legii. To nie była decyzja, która zdecydowała o wyniku spotkania - podkreślił prezes PZPN.
Dobra decyzja sędziów. Spalonego nie było, a zatem nastąpiła analiza zagrania ręka przez Jędrzejczyka. Zgodnie z wytycznymi, gdy najpierw piłka odbija się od ciała, a następnie trafia w rękę tego samego zawodnika to nie ma mowy o przewinieniu. #LGDLEG @PrawdaFutbolu @KoltonRoman pic.twitter.com/xGGU3duLpk
— Łukasz Rogowski ZS (@zawodsedzia) 27 kwietnia 2019