Obu drużynom zależało na wygraniu "klasyka", choć z różnych powodów. Legioniści gonią bowiem liderujący Raków Częstochowa w wyścigu o mistrzostwo Polski, a gospodarze walczą o oddalenie się ze strefy spadkowej.

Reklama

Sierpniowe spotkanie w stolicy skończyło się remisem 2:2, choć Górnik do 83. minuty prowadził 2:0.

W sobotni wieczór stołeczny zespół nie mógł liczyć na wsparcie swoim kibiców, bowiem sektor gości stadionu w Zabrzu został wcześniej zamknięty z powodu wyburzania starej trybuny. Za to ekipa trenera Bartoscha Gaula była niesiona dopingiem swoich fanów.

Pierwsza połowa nie była "piłkarską ucztą". Bramkarza gości uderzeniem z daleka spróbował zaskoczyć Szymon Włodarczyk, po drugiej stronie boiska podobnie zachował się Albańczyk Ernest Muci. W obu przypadkach golkiperzy zachowali czujność. Sporo było dyskusji, rwanych akcji, pretensji do rywali i sędziego.

Legia objęła prowadzenie w 38. minucie, kiedy precyzyjne dośrodkowanie Muciego z lewej strony głową wykorzystał z bliska Tomas Pekhart.

Reklama

Nie jest dobrze, ale przed nami druga połowa – pocieszał zabrzańskich kibiców stadionowy spiker.

Gospodarze dużo szybciej pojawili się na murawie i po wznowieniu gry ruszyli do przodu. Bramkarz Legii obronił mocne uderzenie Hiszpana Daniego Pacheco, potem kilka akcji zabrzan zostało przerwanych w okolicach pola karnego przyjezdnych.

Zadanie drużynie trenera Bartoscha Gaula nieco ułatwił kapitan Legii. Josue w ciągu dwóch minut ujrzał dwie żółte kartki - za dyskusje z sędzią i symulowanie faulu, a w konsekwencji musiał opuścić murawę.

Gospodarze momentami zamykali rywali na ich polu karnym, w 84. minucie z bliska strzelił Japończyk Kanji Okunuki, ale Dominik Hładun zdołał obronić, poradził też sobie z płaskim uderzeniem Pacheco w doliczonym czasie. Legia utrzymała prowadzenie do końca.

Górnik na "domowe" zwycięstwo czeka od końca października, kiedy pokonał Widzewa Łódź 3:0.

Warto odnotować ofiarną postawę Augustyniaka, który w drugiej części spotkania stracił dwie górne jedynki. Anthony van den Hurk w walce o piłkę uderzył łokciem w twarz obrońcę Legii i wybił mu dwa zęby. Mimo tego piłkarz warszawskiego zespołu pozostał na murawie do ostatniego gwizdka sędziego.

Górnik Zabrze - Legia Warszawa 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Tomas Pekhart (38-głową)
Żółta kartka - Górnik Zabrze: Blaz Vrhovec, Jean Mvondo, Anthony van den Hurk. Legia Warszawa: Yuri Ribeiro, Tomas Pekhart, Josue, Dominik Hładun
Czerwona kartka za drugą żółtą - Legia Warszawa: Josue (66)
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 21 396
Górnik Zabrze: Daniel Bielica - Emil Bergstroem, Rafał Janicki (72. Daisuke Yokota), Richard Jensen - Paweł Olkowski (80. Norbert Wojtuszek), Blaz Vrhovec (46. Dani Pacheco), Jean Mvondo, Erik Janza - Robert Dadok (80. Kanji Okunuki), Lukas Podolski, Szymon Włodarczyk (61. Anthony van den Hurk)
Legia Warszawa: Dominik Hładun - Rafał Augustyniak, Artur Jędrzejczyk, Maik Nawrocki - Paweł Wszołek, Bartosz Slisz, Josue, Bartosz Kapustka (90. Jurgen Celhaka), Yuri Ribeiro - Ernest Muci (62. Carlitos, 77. Patryk Sokołowski), Tomas Pekhart (62. Maciej Rosołek)






Autor: Piotr Girczys