Raków trafił tuż po wyjściu z szatni
W pierwszej połowie kibice nie oglądali goli. Tuż po przerwie wynik spotkania ogłosił Karol Struski. Pomocnik Rakowa w 46. minucie zaskoczył bramkarza gości uderzeniem przy bliższym słupku.
Goście odpowiedzieli w 68. minucie. Na strzał zdecydował się Cher Ndour. Piłka pod drodze do bramki odbiła się jeszcze od jednego z zawodników i wpadła do siatki Oliwiera Zycha.
Pongracic z własnej połowy trafił do pustej bramki
Po wyrównaniu Fiorentnina dalej atakowała, ale w końcówce do głosu doszli piłkarze Rakowa. W 84. min sędzia początkowo podyktował rzut karny po starciu bramkarza Włochów z Brunesem, ale po analizie wideo zmienił decyzję. W doliczonym czasie Częstochowianie ruszyli do przodu całą drużyną. I w ostatniej akcji spotkania stracili drugiego gola. Do ich pustej bramki z własnej połowy trafił Marin Pongracic i zakończył rywalizację oraz pucharową przygodę Rakowa.
- Raków Częstochowa – ACF Fiorentina 1:2 (0:0)
- Bramki: 1:0 Karol Struski (46), 1:1 Cher Ndour (68), 1:2 Marin Pongracic (90+7)
- Żółte kartki: Raków – Jonatan Braut Brunes, Leonardo Rocha; Fiorentina – Dodo, Cher Ndour, Marin Pongracic
- Sędzia: Juan Martinez Munuera (Hiszpania)
- Widzów: ok. 11 000
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.