Dziennik Gazeta Prawana logo

Jagiellonia dokonała niemożliwego. Odrobiła straty, ale cudu we Florencji nie było

26 lutego 2026, 21:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jagiellonia dokonała niemożliwego. Odrobiła straty, ale cudu we Florencji nie było
Jagiellonia dokonała niemożliwego. Odrobiła straty, ale cudu we Florencji nie było/PAP/EPA
Piłkarze Jagiellonii Białystok przed tygodniem przegrali na własnym stadionie z Fiorentiną 0:3. Wydawało się, że sprawa awansu do 1/8 finału Ligi Konferencji jest już rozstrzygnięta po pierwszym spotkaniu. W rewanżu ekipa z Podlasia odrobiła straty, ale losy dwumeczu rozstrzygnęły się w dogrywce. Ostatecznie pojedynek zakończył się zwycięstwem polskiej drużyny 4:2. Jednak to nie wystarczyło, by znaleźć się w kolejnej rundzie.

Jagiellonia odrobiła straty, ale ostatnie słowo należało do rywali

Czwartkowy mecz na Stadio Artemio Franchi wydawał się formalnością. Chyba nikt się nie spodziewał, że podopieczni Adriana Siemieńca odrobią tak wielką straty w konfrontacji z zespołem z włoskiej Serie A.

Jagiellonia po 90. minutach prowadziła 3:0. Niestety w końcowych minutach dogrywki piłkarze Fiorentiny strzelili dwa gole i w ten sposób przechylili szale awansu na swoją stronę.

Hat-trick Mazurka we Florencji

Bohaterem Jagiellonii został Bartosz Mazurek. 19-latek w rewanżowym pojedynku z faworyzowanym rywalem popisał się hat-trickiem.

Młody piłkarz Jagiellonii wynik spotkania otworzył w 23. minucie. Goście "rozklepali" defensywę gospodarzy i Mazurek stanął oko w oko z bramkarzem Fiorentiny i na raty umieścił piłkę w siatce rywali.

W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy ten sam zawodnik podwyższył 2:0. Tym razem Mazurek zdecydował się na techniczne uderzenie. Piłka po drodze do bramki odbiła się jeszcze od jednego z obrońców włoskiej drużyny i kompletnie zmyliła Lucę Lezzeriniego.

Na tym nie koniec strzeleckich popisów Mazurka. W 49. minucie 19-latek skompletował hat-tricka. Afimico Pululu wyłożył piłkę koledze jak na tacy, a ten z bliska nie miał żadnych z umieszczeniem jej w bramce.

Pechowa interwencja bramkarza Jagiellonii

Jagiellonia do końca regulaminowego czasu gry miała jeszcze kilka okazji do strzelenia czwartego gola, który przesądziłby o jej awansie. Ostatecznie jednak wynik nie uległ zmianie i sędzia zarządził dogrywkę, w której nie brakowało emocji i goli.

Najpierw w 107. minucie strzałem sprzed pola karnego Sławomira Abramowicza pokonał Nicolo Fagioli. W tej sytuacji trzeba zaznaczyć, że bramkarz Jagiellonii popełnił błąd. Piąstkował piłkę wprost pod nogi Włocha.

Imaz dał jeszcze nadzieję

Siedem minut później gospodarze drugi raz trafili do siatki Jagiellonii. Autorem gola po stałym fragmencie gry był Moise Kean.

Jagiellonia walczyła do samego końca. W 118. minucie nadzieje przedłużył jeszcze Jesus Imaz, ale na bramkę, która doprowadziłaby do rzutów karnych zabrakło już czasu.

Włoska drużyna w 1/8 finału Ligi Konferencji może być rywalem Rakowa Częstochowa, który zajął drugą lokatę w fazie zasadniczej i do tej fazy awansował bezpośrednio. Losowanie odbędzie się w piątek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj