Fiorentina na Podlasie przyjechała bez największych gwiazd

Zespół z Florencji to m.in. dwukrotny finalista Ligi Konferencji, choć oba mecze o trofeum przegrał. W 2023 roku musiał uznać wyższość West Ham United, a rok później uległ w potyczce z Olympiakosem Pireus. W ubiegłym roku dotarł do półfinału. W aktualnym sezonie włoskiej Serie A niespodziewanie znajduje się w strefie spadkowej.

Reklama

Fioretnina zasadniczą część Ligi Konferencji zakończyła na 15. miejscu w 36-zespołowej tabeli. Natomiast Jagiellonia w fazie ligowej zajęła 17. pozycję.

Goście do stolicy Podlasia przyjechali bez kilku gwiazd i podstawowych zawodników swojego zespołu. W pierwszej połowie spotkania dopiero w doliczonym czasie gry udało im się zatrudnić bramkarza Jagiellonii. Sławomir Abramowicz jednak nie dał się zaskoczyć i na przerwę piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie.

Fiorentina w drugiej połowie zmiotła Jagiellonię

Niestety na początku drugiej odsłony spotkania Fiorentina objęła prowadzenie. W 53. minucie wynik spotkania uderzeniem głową otworzył Luca Ranieri. Wydaje się, że w tej sytuacji lepiej mógł się zachować golkiper Jagielloni.

Dwanaście minut później przyjezdni mieli już dwa trafienia na swoim koncie. Autorem gola był Rolando Mandragora. Gracz Fiorentiny popisał się fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego. Piłka wpadła idealnie w "okienko" bramki Abramowicza.

W 81. minucie wynik spotkania ustalił Roberto Piccoli. 25-letni napastnik bezbłędnie wykonał rzut karny. Piłka poleciała w jeden róg, a bramkarz Jagiellonii w drugi.

Zwycięzca dwumeczu może trafić na Raków

Zwycięzca dwumeczu w kolejnej rundzie zmierzy się z Rakowem Częstochowa lub RC Strasbourg. Jednak porażka 0:3 w pierwszym meczu barażowym oznacza, że niemal na pewno nie będzie to Jagiellonia.

Finał Ligi Konferencji, trzecich pod względem prestiżu i nagród rozgrywek UEFA, zaplanowano na 27 maja w Lipsku.