Dziennik Gazeta Prawana logo

Emocje tylko w pierwszym secie. Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju w Dausze

11 lutego 2026, 18:01
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Emocje tylko w pierwszym secie. Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju w Dausze
Emocje tylko w pierwszym secie. Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju w Dausze/East News
Iga Świątek potrzebowała dwóch godzin i 17 minut, by awansować do ćwierćfinału turnieju w Dausze. Daria Kasatkina postawiła się Polce, ale tylko w pierwszym secie. W kolejnych dwóch partiach Rosjanka reprezentująca Australię wyraźnie opadła z sił i wiceliderka światowego rankingu gładko rozstrzygnęła je na swoją korzyść. Cały mecz zakończył się jej zwycięstwem 5:7, 6:1, 6:1.

Świątek siódmy raz lepsza od Kasatkiny

Świątek w pierwszej rundzie miała wolny los. Rywalizację rozpoczęła od pojedynku Janice Tjen. Tenisistka z Indonezji tylko na początku drugiego seta postawiła się wiceliderce rankingu WTA. Polka bez problemów pokonała rywalkę 6:0, 6:3. Spotkanie trwało 69 minut, a 24-letnia zawodniczka z Raszyna zakończyła je asem serwisowym.

W 1/8 finału Świątek zmierzyła się z Darią Kasatkiną. Polka z Rosjanką, która od niedawna reprezentuję Australię wcześniej spotykała się na korcie siedem razy. Sześć z tych pojedynków kończyło się zwycięstwami naszej rodaczki. Dziś wygrała po raz ósmy.

Kasatkina pięć lat czekała na wygranie seta ze Świątek

Świątek rozpoczęła mecz od podwójnego błędu serwisowego. W pierwszym gemie Polka trzykrotnie broniła się przed przełamaniem. Dwukrotnie udało się jej wyjść z opresji dzięki doskonałym serwisom. Za trzecim razem wiceliderka światowego rankingu ponownie popełniła podwójny błąd serwisowy i tym samym gem otwarcia powędrował na konto Kasatkiny.

Urodzona w Rosji tenisistka na początku bardzo pewnie czuła się na korcie. Szybko i łatwo wygrała gema przy swoim podaniu, a w kolejnym miała drugą okazję do przełamania Świątek. Tym razem nie wykorzystała szansy i zamiast 3:0 dla Kasatkiny zrobiło się 2:1. Jednak po chwili Kasatkina miała dwa gemy przewagi.

Odpowiedź Świątek była bardzo mocna. Podrażniona 24-latka cztery kolejne gemy rozstrzygnęła na swoją korzyść. Dzięki temu prowadziła 5:3.

Kasatkina nie dała jednak za wygraną. Przerwała zwycięską serię Świątek i doprowadziła do remisu 5:5. Następnie reprezentująca Australię tenisistka przełamała podanie drugiej rakiety świata i ponownie był na prowadzeniu. Polka mogła i powinna doprowadzić do tie-breaka. W 12. gemie było 40:0 dla Świątek. 24-latka miała trzy okazje do przełamania rywalki. Niestety zbyt duża liczba prostych błędów sprawiła, że partię zwycięsko zakończyła Kasatkina, dla której był to pierwszy od pięciu lat wygrany set w meczu ze Świątek.

Rywalce Świątek sił starczyło tylko na jednego seta

Druga odsłona pojedynku była o wiele mniej emocjonująca i wyrównana. Nie oglądaliśmy w niej tylu zwrotów sytuacji, co w pierwszej partii. Świątek zdominowała rywalkę i szybko wygrała 6:1.

Decydujący set od samego początku przebiegał pod dyktando naszej tenisistki. Kasatkina ewidentnie opadła z sił. Kryzys fizyczny przekładał się na jej grę. 61. zawodniczka rankingu WTA nawet przy łatwych uderzeniach popełniała błędy. Świątek natomiast widząc kłopoty rywalki jeszcze bardziej podkręciła tempo. W efekcie po dwóch godzinach i 17 minutach zamknęła mecz wygrywając trzecią partię 6:1.

Świątek gra o czwarty triumf w Dausze

Świątek w Katarze jest najwyżej rozstawiona, bo z udziału zrezygnowała liderka rankingu Białorusinka Aryna Sabalenka. Polka w swoim dorobku ma trzy triumfy w Dausze. Wygrywała tu w latach 2022-2024. Poprzednią edycję zakończyła na półfinale. W tym roku jej ćwierćfinałową rywalką będzie Greczynka Maria Sakkari.

Fręch i Linette odpadły w drugiej rundzie

Niestety w drugiej rundzie z turniejem w Katarze pożegnały się dwie inne nasze tenisistki. Magdalena Fręch przegrała z Amerykanką Ann Li 3:6, 4:6. Natomiast Magda Linette nie poradziła sobie z rozstawioną z numerem piątym Mirrą Andriejewą. Polka uległa Rosjance 6:7 (0-7), 1:6.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWypadek wojskowej ciężarówki. Dwóch żołnierzy trafiło do szpitala »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj