Tenisistki nie chcą czuć się stale obserwowane

To bardzo ludzka i uczciwa prośba - sportowcy potrzebują przestrzeni, w której mogą się zregenerować i nie czuć się stale obserwowani. Zapewnienie tej przestrzeni jest częścią naszej odpowiedzialności - powiedziała szefowa WTA Valerie Camillo.

Reklama

Chcemy słuchać zawodników, chcemy naprawdę zrozumieć, jakie są ich potrzeby - podkreślił natomiast dyrektor turnieju Craig Tiley na antenie Tennis Channel.

Świątek wsparła Gauff

We wtorek kamery w podziemiach kortu w Melbourne uchwyciły Gauff, jak ze złości rozbiła rakietę. Amerykanka chwilę wcześniej odpadła w ćwierćfinale po porażce z Ukrainką Eliną Switoliną 1:6, 2:6. Wyładować złość chciała w ustronnym miejscu i nie miała świadomości, że jest filmowana. Może należałoby o tym porozmawiać, bo czuję, że prywatność na tym turnieju mamy tylko w szatni. Uważam, że pewne rzeczy nie powinny być transmitowane - powiedziała na konferencji prasowej.

W środę wsparła ją m.in. Świątek, która tego dnia przegrała z Kazaszką Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6. Pytanie brzmi, czy jesteśmy tenisistami, czy zwierzętami w zoo, które obserwuje się nawet gdy defekują? Oczywiście przesadzam, ale byłoby miło mieć trochę prywatności. Przestrzeń, w której możesz coś robić, nie będąc obserwowaną przez cały świat - podkreśliła.

Świątek nie chce być memem

Reklama

Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zwróciła uwagę, że na Wimbledonie i French Open część kortów treningowych jest odseparowana od kibiców, ale na niektórych turniejach jest się ciągle obserwowanym. Z pewnością to nie jest proste, ale moim zdaniem nie powinno tak być. Powinniśmy być obserwowani na korcie i w trakcie obowiązków mediowych. To jest nasza praca. Nie jest nią natomiast stanie się memem, kiedy zapomniało się akredytacji. To na pewno jest zabawne, ludzie mają o czym mówić, ale nie uważam, żeby to było konieczne - podkreśliła.

Świątek nawiązała do niedawnej sytuacji w Melbourne, gdy zapomniała akredytacji i nie została wpuszczona do strefy dla zawodników. Musiała zadzwonić i psycholożka Daria Abramowicz przyniosła jej akredytację. W 2019 roku podobną sytuację miał Szwajcar Roger Federer.