Lech zaliczył falstart na początku wiosennej części sezonu. Mistrzowie Polski najpierw przegrali z Lechią Gdańsk, a następnie ulegli Piastowi Gliwice. Podopieczni Niels Frederiksen do Zabrza udali się więc w nienajlepszych nastrojach. Porażka z zajmującym trzecie miejsce w tabeli Górnikiem jeszcze bardziej pogorszyłaby sytuację w klubie z Wielkopolski.

Lech na Śląsku nie zachwycił swoją grą, ale gospodarze nie potrafili sforsować szczelnej defensywy przyjezdnych. Zabrzanom brakowało pomysłu i nie stwarzali oni zagrożenia przed bramką rywali.

Szwedzi zapewnili Lechowi trzy punkty

Goście do siatki gospodarzy trafili już w 10. minucie spotkania. Patrik Walemark dośrodkował z rzutu rożnego, piłkę podbił sprytnie jego rodak Leo Bengtsson, a formalności dopełnił głową trzeci piłkarz z tego kraju Mikael Ishak.

Reklama

Ishak bał się kary finansowej

Po meczu Ishak nie do końca był zadowolony. 32-latek strzelił gola, a jego drużyna wygrała, ale kapitan Lecha został też ukarany żółtą kartką, która eliminuje go z gry w kolejnym spotkaniu.

Z tego powodu Szwed narzekał na pracę sędziego. Z jego wypowiedzi, której udzieli stacji Canal Plus jasno wynika, że nie zgadza się z decyzją arbitra. Lechita jednak nie chciał rozwijać tego wątku. Bał się, że jeśli szczerze oceni pracę Damiana Sylwestrzaka z Wrocławia, to spotka go największa kara finansowa w historii Ekstraklasy.