Piłkarz i jego żona zaprzeczyli oskarżeniom
W przekazanym w środę na profilu piłkarza w sieci X oświadczeniu Hernandez i jego żona potwierdzili, że prowadzone są wobec nich czynności "prawne". Piłkarz Paris Saint-Germain i jego życiowa partnerka zaprzeczyli, jednak, aby mieli dopuścić się przestępstwa.
Sprawa ta jest aktualnie rozpatrywana w ramach odpowiednich procedur prawnych, gdzie liczą się fakty, a nie historie krążące w mediach społecznościowych - przekazało małżeństwo, dodając, że "oskarżenia są dla nich bardzo bolesne".
Hernandez i Triay czują się wykorzystani
Hernandez i jego żona napisali, że ich celem była pomoc innym, dlatego "otworzyli swój dom i życie ludziom, którzy przedstawiali się jako przyjaciele". Zaznaczyli, że mieli od Kolumbijczyków zapewnienie, że ci "są w trakcie regulowania swojej sytuacji prawnej" we Francji.
Nigdy nie działaliśmy kierując się złymi intencjami ani pogardą dla prawa. Zachowywaliśmy się jak ludzie, którzy boleśnie przekonali się, że współczucie można wykorzystać - napisali w oświadczeniu.
Rodzina z Kolumbii pensję dostawała w gotówce
Zgodnie z doniesieniami kolumbijskich i francuskich mediów Hernandez i jego żona zostali oskarżeni przez imigrantów o handel ludźmi i pracę na czarno w okresie pomiędzy wrześniem 2024 r. a listopadem 2025 r. W pozwie Kolumbijczycy napisali, że mieli paść ofiarą wykorzystywania do długotrwałej pracy, nie posiadając zezwolenia na pobyt.
Według pozwu pięcioosobowa rodzina z Kolumbii miała pracować dla piłkarza i jego żony w charakterze ochroniarzy, sprzątaczek, kucharzy i opiekunów dzieci, często przez 24 godziny na dobę. Wynagrodzenie miało być im wypłacane w gotówce w wysokości 500-3000 euro bez wystawiania dokumentów i opłacania składek na ubezpieczenie społeczne.
29-letni Lucas Hernandez od 2018 r. jest zawodnikiem reprezentacji narodowej Francji, z którą w tymże roku triumfował w mundialu. Obrońca PSG w przeszłości bronił barw Atletico Madryt i Bayernu Monachium.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
