Górnik zrewanżował się Lechowi za porażkę w lidze
Oba zespoły spotkały się trzy i pół tygodnia temu w meczu 19. kolejki ekstraklasy - Lech wygrał 1:0. Dla Poznaniaków to był początek udanej serii, z kolei drużyna Michala Gasparika zdobyła od tego czasu w lidze zaledwie jeden punkt. W stolicy Wielkopolski role się odwróciły i Zabrzanie zrewanżowali się mistrzowi Polski.
Mecz nie wywołał większego zainteresowania. Na trybunach poznańskiego stadionu zasiadło nieco ponad 13,5 tysiąca widzów, co jest najgorszą frekwencją w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach.
Sadilek nie dał szans Mrozkowi
Początek spotkania nie porwał publiczności. Lechici próbowali przejąć inicjatywę, ale Zabrzanie dość łatwo radzili sobie z nieco chaotycznymi atakami gospodarzy. Mistrzowie Polski razili niedokładnością, zagrania na pamięć kończyły się stratą piłki. "Kolejorz" był mało kreatywny w polu karnym gości, a jedyną niezłą okazję zmarnował Mikael Ishak, którego strzał z ok. 12 metrów w ostatniej chwili zablokował Josema.
Górnicy widząc, że rywalowi gra się nie klei, zaczęli odważniej przemieszczać się pod bramkę Poznaniaków. Formę Bartosza Mrozka sprawdził m.in. Patrik Hellebrand, lecz bramkarz Lecha nie dał się zaskoczyć, podobnie jak minutę później po uderzenie z ostrego kąta Yvana Dimiego Ikii. W 41. minucie Mrozek był już bez szans, gdy Dimi Ikia i Lukas Sadilek łatwo oszukali poznańskich obrońców i czeski pomocnik potężnie strzelił po poprzeczkę.
Po przerwie podopieczni Nielsa Frederiksena podkręcili tempo, ale wciąż brakowało konkretów pod bramką Marcela Łubika. Duński szkoleniowiec po kwadransie desygnował na boisko trzech nowych piłkarzy – Taofeeka Ismaheela, Patrika Walemarka oraz Gisli Thordarsona, ale poza wyraźną przewagą w posiadaniu piłki, zmiany niewiele przyniosły.
Lech nie wykorzystał rzutu karnego i gry w przewadze
Zabrzanie skutecznie wybijali z rytmu lechitów, czasami próbowali "ukraść" trochę czasu, a defensywie pracowali całym zespołem. W drugiej połowie Mrozek nie miał zbyt wiele okazji do interwencji. Minuty mijały, a mistrzowie Polski wciąż zawodzili w polu karnym Górnika. W końcu w niegroźnej sytuacji Maksym Chłań przewrócił Pereirę i sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny, a Chłań otrzymał drugą żółtą kartkę i przedwcześnie udał się do szatni. Na boisku nie było już etatowego wykonawcy "jedenastek" - Ishaka, do piłki podszedł Pereira, ale Łubik wyczuł intencje Portugalczyka.
Gospodarze nie wykorzystali liczebnej przewagi i ich ataki przypominały waleniem głową w mur. Pereira próbował zrehabilitować się za niewykorzystany rzut karny, ale brakowało mu precyzji w finalizowaniu akcji. Ofiarnie grający górnicy dowieźli skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka arbitra i przerwali serię sześciu zwycięstw "Kolejorza" (we wszystkich rozgrywkach).
- Lech Poznań - Górnik Zabrze 0:1 (0:1)
- Awans: Górnik
- Bramka: 0:1 Lukas Sadilek (41)
- Żółte kartki - Górnik Zabrze: Lukas Sadilek, Maksym Chłań, Patrik Hellebrand, Sondre Liseth, Marcel Łubik
- Czerwona kartka – Górnik Zabrze: Maksym Chłań (76. minuta za drugą żółtą).
- Lech Poznań: Bartosz Mrozek – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Mateusz Skrzypczak, Joao Moutinho – Ali Gholizadeh (60. Taofeek Ismaheel), Antoni Kozubal, Luis Palma, Pablo Rodriguez (60. Gisli Thordarson), Leo Bengtsson (60. Patrik Walemark) – Mikael Ishak (74. Yannick Agnero)
- Górnik Zabrze: Marcel Łubik – Michal Sacek, Rafał Janicki, Josema, Ondrej Zmrzly (65. Erik Janża) – Yvan Ikia Dimi (65. Brandon Domingues), Lukas Sadilek, Patrik Hellebrand, Jarosław Kubicki (80. Paweł Olkowski), Maksym Chłań - Sondre Liseth (90+3. Kryspin Szcześniak)
- Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
- Widzów: 13 577