Dziennik Gazeta Prawana logo

GKS Katowice półfinalistą Pucharu Polski. Widzew Łódź odpadł po rzutach karnych

4 marca 2026, 08:21
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
GKS Katowice półfinalistą Pucharu Polski. Widzew Łódź odpadł po rzutach karnych
GKS Katowice półfinalistą Pucharu Polski. Widzew Łódź odpadł po rzutach karnych/PAP
GKS Katowice jako pierwszy awansował do półfinału Pucharu Polski. W drodze do niego podopieczni Rafała Górka pokonali po rzutach karnych na własnym stadionie Widzew Łódź 4-2. W regulaminowym czasie i po dogrywce był remis1:1.

Klemenz autorem pierwszego gola

Gospodarze przystąpili do tego spotkania podbudowani domową wygraną z Górnikiem Zabrze 3:1 w ekstraklasowych derbach Śląska. Łodzianie przegrali swoje ostatnie ligowe spotkanie w Szczecinie z Pogonią 0:1.

Widzew rozpoczął spotkanie bardzo ofensywnie i szybko okazje do wykazania się miał bramkarz rywali. Rafał Strączek obronił strzał głową Samuela Kozlovsky’ego z bliska oraz uderzenia Andiego Zeqiriego i Juljana Shehu zza pola karnego.

Gola zdobył jednak zespół trenera Rafała Góraka. W 28. minucie do prostopadłego podania Alana Czerwińskiego dopadł tuż przed bramką Lukas Klemenz i nie dał szans Bartłomiejowi Drągowskiemu.

Zeqiri doprowadził do dogrywki

Kibice Widzewa, którzy w licznej grupie zasiedli na trybunach, zachęcali swoich piłkarzy do natarcia i podopieczni trenera Igora Jovicevica „przycisnęli” rywali. Bez skutku. Za to w doliczonym czasie kontrę Katowiczan mógł zakończyć trafieniem Ilia Szkurin. Nie zdołał jednak pokonać łódzkiego golkipera w sytuacji jeden na jeden.

Atak przyjezdnych trwał także po przerwie. Przed bramką Katowiczan było groźnie. Tuż nad poprzeczką z bliska posłał piłkę głową Emil Kornvig, a chwilę później Łodzianie wyrównali. Sprytnie rozegrali rzut wolny, z lewej strony boiska wzdłuż bramki zagrał Kozlovsky, a akcję „zamknął” Zeqiri.

Gol Wdowika nie został uznany

Błąd katowickiej defensywy w 61. minucie mógł przynieść drugiego gola dla przeciwnika, ale Strączek obronił uderzenie Sebastiana Bergiera z niewielkiej odległości. Potem spotkanie zostało na krótko przerwane, z powodu zadymienia po pirotechnicznym „pokazie” miejscowych fanów. Po wznowieniu gry, mimo zmian w obu ekipach, kibice nie obejrzeli podbramkowych spięć. Gra była rwana, z wieloma niecelnymi zagraniami.

W tej sytuacji konieczna była dogrywka. Groźniej atakowali w niej gospodarze. W 96. minucie Mateusz Wdowiak trafił nawet do siatki, tyle, że ze „spalonego” i gol nie został uznany. Później bezpośrednio z rzutu rożnego przymierzył Bartosz Nowak, a piłkę głową z linii bramkowej wybił Stelios Andreou.

Po zmianie stron zaatakował Widzew. Z 18 metrów próbował zaskoczyć Strączka Fran Alvarez. W odpowiedzi formę golkipera gości przetestował dwukrotnie Marcel Wędrychowski, a w ostatniej akcji ogromną szansę dla Łodzian zmarnował Alvarez. Po podaniu Mariusza Fornalczyka spudłował z pięciu metrów.

Piłkarze GKS bezbłędni z jedenastu metrów

O awansie rozstrzygał konkurs rzutów karnych. Egzekwowano je na bramkę, za którą siedzieli kibice Widzewa. Nie pomogło to gościom. Katowiczanie egzekwowali „jedenastki” bezbłędnie. Strączek obronił strzał Alvareza, a Fornalczyk uderzył nad poprzeczką.

8 lutego GKS pokonał ekipę z Łodzi w meczu ekstraklasy 1:0, też po trafieniu obrońcy Lukasa Klemenza.

  • GKS Katowice – Widzew Łódź 4-2 po rzutach karnych (1:1, 1:1, 1:0)
  • Awans: GKS
  • Bramki: 1:0 Lukas Klemenz (28), 1:1 Andi Zeqiri (53)
  • Żółte kartki: GKS - Lukas Klemenz, Mateusz Kowalczyk; Widzew – Sebastian Bergier, Stelios Andreou, Juljan Shehu
  • Sędzia: Wojciech Myć (Włodawa)
  • Widzów: 7945
  • GKS: Rafał Strączek – Alan Czerwiński (106. Marten Kuusk), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz – Marcin Wasielewski, Damian Rasak, Mateusz Kowalczyk (84. Sebastian Milewski), Borja Galan (84. Erik Jirka) – Eman Marković (53. Marcel Wędrychowski), Ilia Szkurin (84. Mateusz Wdowiak), Bartosz Nowak
  • Widzew: Bartłomiej Drągowski – Stelios Andreou, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi – Marcel Krajewski (90+1. Carlos Issac), Emil Kornvig, Lukas Lerager (90+1. Lindon Selahi), Juljan Shehu, Samuel Kozlovsky (106. Christopcher Cheng) – Andi Zeqiri (84. Fran Alvarez), Sebastian Bergier (113. Mariusz Fornalczyk)
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSłynny Ukrainiec obrażał Polaków i drwił z Wołynia. Przegrał proces i słono zapłaci »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj