Real nic nie wygrał, a zarobił najwięcej
Przed rokiem Real z przychodami w wysokości 1,05 po raz pierwszy przekroczył granicę miliarda przychodów, a w sezonie 2024/25 wywindował ten wskaźnik do 1,16 mld. Rekordowe przychody wygenerowano choć "Królewscy" nie wygrali ani ligi hiszpańskiej, ani nie triumfowali w Lidze Mistrzów.
Mimo to aż o 23 procent, do 594 mln euro, wzrosły przychody z umów sponsorskich i sprzedaży klubowych gadżetów.
Barcelona awansowała na drugie miejsce
Według danych Deloitte z szóstego na drugie miejsce w zestawieniu awansował odwieczny rywal Realu, czyli FC Barcelona. Przychody klubu, którego zawodnikami są Robert Lewandowksi i Wojciech Szczęsny w poprzednim sezonie wyniosły 975 mln euro.
Kolejne miejsca na liście klubów z największymi wpływami zajęły: Bayern Monachium - 861 mln euro, najlepszy w Champions League Paris Saint-Germain - 837 mln oraz FC Liverpool, który z 836 mln po raz pierwszy w 29-letniej historii rankingu został najwyżej sklasyfikowany z klubów angielskich. Na dwóch kolejnych lokatach uplasowali się rywale "The Reds" z Premier League - Manchester City z 829 mln i Arsenal Londyn z 822 mln euro przychodów.
Ogółem przychody 20 najlepszych klubów wzrosły o 11 proc. w ciągu jednego sezonu, do rekordowego poziomu 12,4 mld euro. Wpływy z reklam wzrosły do 5,3 mld euro, a największy przyrost - o 16 proc. i do 2,4 mld euro - stwierdzono z tzw. dnia meczowego.
Saudyjczycy i MLS rywalem dla Europy
Jednocześnie analitycy Deloitte zaznaczyli, że w przyszłości europejskim hegemonom mogą zagrozić niektóre kluby z Arabii Saudyjskiej oraz Inter Miami z Major League Soccer. Składy pełne gwiazd mają ogromny wpływ na globalny wizerunek klubów i obu lig - napisano w komunikacie i wskazano, że duży wpływ na rozwój MLS mogą mieć tegoroczne mistrzostwa świata, których Stany Zjednoczone będą głównym współgospodarzem.