Sakkari wyrównała bilans meczów ze Świątek

Świątek turniej w Dausze rozpoczęła od drugiej rundy. W pierwszej miała wolny los. Polka najpierw gładko pokonała Indonezyjkę Janice Tjen 6:0, 6:3, a następnie z problemami, ale tylko w pierwszym secie wygrała z reprezentującą Australię Darią Kasatkiną 5:7, 6:1, 6:1.

Reklama

W ćwierćfinale rywalką Świątek była Maria Sakkari. Dotychczas obie panie spotkały się na korcie siedem razy. Cztery z tych pojedynków wygrała wiceliderka rankingu WTA. Dziś Greczynka wyrównała bilans pojedynków.

Świątek perfekcyjna w pierwszym secie

Sakkari w dobrym stylu wygrała gem otwarcia. 52. tenisistka światowego rankingu przy własnym podaniu oddała Polce tylko jeden punkt. Świątek szybko wyrównała stan meczu. Przy we własnym gemie serwisowym również nie pozwoliła na wiele rywalce.

Obie tenisistki utrzymywały swoje podanie do stanu 2:2. Wtedy 24-latka z Raszyna przełamała 30-latkę z Grecji i pierwszy raz w tym spotkaniu objęła prowadzenie (3:2). Od tego momentu przewaga Świątek zaczęła rosnąć. Polka gładko wygrała kolejne dwa gemy z rzędu i po 28. minutach serwowała na zamknięcie pierwszej partii, co też po chwili uczyniła.

Świątek zmarnowała doskonałą okazję

Reklama

Sakkari po łatwo przegranym pierwszym secie nie zamierzała się poddać. Świetnie rozpoczęła drugą odsłonę spotkania. Role się odwróciły. Greczynka grała cierpliwie, a Świątek niepotrzebnie się spieszyła. Rywalka naszej tenisistki zapisała na swoim koncie trzy pierwsze gemy.

W kolejnym Sakkari przy serwisie Świątek prowadziła 30:15, ale Polka utrzymała podanie i dzięki temu przerwała serię przeciwniczki. Gdyby przeciwniczka wyszła na prowadzenie 4:0, to odrobienie straty byłoby bardzo trudne. Świątek zrobiła jednak pierwszy krok, a następnie doprowadziła do remisu 4:4.

Kluczowy okazał się dziewiąty gem. Polka miała break-pointa i piłkę w górze przy siatce. Wydawało się, ze musi to "skończyć". Niestety zmarnowała okazję. Sakkari obroniła serwis, a po chwili przełamała podanie Świątek i wygrała drugą partię.

Sakkari sprawiła niespodziankę

Decydująca część pojedynku dostarczyła jeszcze więcej emocji niż drugi set. Z obu stron oglądaliśmy tenis na bardzo dobrym poziomie. Tenisistki popisywały się kapitalnymi zagraniami. Efektownych wymian było aż nadto.

Jako pierwsza serwis przeciwniczki przełamała Sakkari. Dzięki temu prowadziła 3:1. Świątek szybko odrobiła stratę serwisu i zrobiła to w możliwie najlepszym stylu. Greczynka nie zdeprymowała się tym. Wygrała dwa gemy z rzędu. Była o krok od zamknięcia meczu.

Świątek jednak nie odpuściła. Doprowadziła do stanu 5:5, mimo, że w 10. gemie Sakkari miała piłkę meczową. Polka obroniła ją asem.

30-latka nie załamała się niewykorzystaną szansą na zamknięcie meczu i trzema z rzędu przegranymi gemami. Sakkari zmobilizowała się na końcówkę i ostatecznie wygrała trzecią partię 7:5.

Świątek wypadła gorzej niż przed rokiem

Świątek w Katarze była najwyżej rozstawiona, bo z udziału zrezygnowała liderka rankingu Białorusinka Aryna Sabalenka. Polka wygrywała ten turniej w latach 2022-2024. Poprzednią edycję zakończyła na półfinale. Tym razem zaszła "tylko" do ćwierćfinału".

Fręch i Linette nie przeszły drugiej rundy

W drugiej 2. rundzie turnieju w Dausze odpadły dwie inne polskie tenisistki. Magdalena Fręch przegrała z Amerykanką Ann Li 3:6, 4:6. Natomiast Magda Linette musiała uznać wyższość rywalki w pojedynku z Mirrą Andriejewą. Polka uległa Rosjance 6:7 (0-7), 1:6.