Walijczycy byli dla legionistów marnym tłem. Gospodarze z wygrali z łatwością i już po pierwszym spotkaniu mogą być pewni awansu. Rewanż będzie formalnością i okazją dla trenera Goncalo Feio na danie szansy rezerwowym.
Kolejny rywal będzie znacznie trudniejszy
Kolejnym rywalem Legii będzie zapewne duńskie Broendby IF, które w pierwszym meczu wygrało u siebie z kosowskim FK Llapi Podujevo 6:0 (4:0).
W czwartkowy wieczór strzelanie przy Łazienkowskiej rozpoczął Marc Gual. Hiszpan prowadzenie swojemu zespołowi dał w 22. minucie.
Na przerwę Legia schodziła z przewagą dwóch goli. W 44. minucie Ryoya Morishita dośrodkował piłkę w pole karne i wydawało się, że bramkarz gości bez kłopotu złapie piłkę, lecz popełnił fatalny błąd i futbolówka znalazła się w bramce.
W drugiej połowie legioniści jeszcze bardziej podkręcili tempo i strzelili kolejne gole. Gual trafił do siatki w 48. i 53. minucie i tym samym skompletował hat-tricka.
Na 5:0 w 71. minucie podwyższył Blaz Kramer. Słoweniec przyjęciem piłki zgubił obrońców i precyzyjnym uderzeniem wykończył akcję.
Wynik spotkania w doliczonym czasie ustalił Claude Goncalves, dla którego był to pierwszy gol w barwach warszawskiej drużyn.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
