Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener chciał zmiany, a wyszła wielka awantura

28 września 2011, 10:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Trener chciał zmiany, a wyszła wielka awantura
PAP/EPA
Pomysł Roberto Manciniego, by Edina Dżeko w 55. minucie wtorkowego meczu Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium zmienił Carlos Tevez spowodował kolejne niesnaski w zespole Manchesteru City. Obaj piłkarze byli niezadowoleni z decyzji trenera.

"Tevez odmówił wejścia na boisko w drugiej połowie. Dla mnie w tym klubie jest skończony" - powiedział włoski szkoleniowiec na konferencji prasowej po spotkaniu i zapowiedział, że przedyskutuje całą sytuację z katarskimi właścicielami klubu.

Mancini chciał wpuścić Teveza, by ratować wynik (było wtedy 0:2), ale ostatecznie na boisku pojawił się Holender Nigel De Jong.

"Prawdopodobnie był niezadowolony, że nie znalazł się w podstawowej jedenastce. Ale to była moja decyzja. Jeśli ktoś ją podważa, to dla niego nie ma miejsca w drużynie. Zresztą on nie gra dla Manciniego, ale dla Manchesteru City. Jeśli chcemy stać się lepszym zespołem, Carlos nie może więcej z nami występować" - dodał Włoch.

Tevez nie zgodził się z zarzutami trenera, tłumacząc, że choć kilka razy prosił o zgodę na transfer, to zawsze przestrzega profesjonalnych reguł i nie pozwoliłby sobie na podobne zachowanie.

"Na ławce rezerwowych powstało spore zamieszanie, ale moja reakcja czy gesty zostały niewłaściwie zrozumiałe. Absolutnie nie odmówiłem wejścia na boisko, jednak za całą sytuację bardzo wszystkich fanów Manchesteru City przepraszam" - przedstawił swoją wersję wydarzeń argentyński piłkarz.

"Fani mnie zrozumieją, bo wiedzą, że zawsze daję z siebie wszystko. W poprzednim sezonie byłem najlepszym strzelcem drużyny. I choć ze względów osobistych chciałem odejść, ale mi to uniemożliwiono, zawsze postępuję profesjonalnie i gram z pełnym zaangażowaniem. Tak mogło być też w Monachium. Rozgrzewałem się i byłem gotowy do gry. Podkreślę raz jeszcze, że nie odmówiłem wejścia na boisko, a szczegóły zdarzenia niech na razie zostaną tajemnicą" - dodał.

Manciniemu podpadł również... Dżeko. 25-letni bośniacki napastnik widząc, że ma opuścić boisko pozwolił sobie na gesty niezadowolenia z decyzji szkoleniowca.

"Rozumiem, że był rozczarowany, ale grał słabo. To ostatni raz, kiedy piłkarz mojego zespołu pozwolił sobie na taką reakcję" - zaznaczył Mancini.

"Czy możecie sobie wyobrazić, że podobnie zachowałby się zawodnik Bayernu Monachium, AC Milan czy Manchesteru United. Ja nie" - podsumował obie sytuacje włoski trener.

Manchester City przegrał w Monachium 0:2. W dwóch spotkaniach LM zdobył jeden punkt i zajmuje trzecią pozycję w tabeli grupy A.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj