Tym razem szansę na końcowy sukces ma zespół z Manchesteru, który otwiera tabelę wspólnie z lokalnym rywalem - City. Chelsea jest czwarta i do prowadzącego duetu traci 12 pkt.

Reklama

"Czerwone Diabły" ostatnio grały w eksperymentalnym składzie, gdyż wielu piłkarzy leczyło bądź wciąż zmaga się z kontuzjami. Jak poinformował menedżer Alex Ferguson, w Londynie do jego dyspozycji powinni być już Portugalczyk Nani, Wayne Rooney i hiszpański bramkarz David de Gea, którzy nie zagrali we wtorkowym spotkaniu ligowym ze Stoke (2:0).

Po wielu tygodniach przerwy na boisko mogą wrócić też Ashley Young i Tom Cleverley, choć ten drugi w niedzielę będzie raczej rezerwowym.

Początek tygodnia mieliśmy wyjątkowo gorzki. Zwycięstwo nad Stoke nieco poprawiło nam humory, a teraz jest szansa, że nasz skład będzie jeszcze silniejszy - przyznał trener "ManU".

Choć jego zespół na Stamford Bridge nie wygrał batalii o ligowe punkty od 10 lat, to rozstrzygnął na swoją korzyść cztery ostatnie spotkania między tymi zespołami, w tym wiosną w Champions League (1:0, 2:1) oraz w pierwszej rundzie tego sezonu Premiership (3:1).

Nasz ostatni mecz ligowy był szalony. Padły cztery bramki, a wynik równie dobrze mógł brzmieć 20:18 - przypomniał.

W tym sezonie w angielskiej ekstraklasie żaden zespół nie jest tak skuteczny w roli gości, jak ekipa z Manchesteru. Z 11 spotkań wyjazdowych wygrała ona cztery.

Postaramy się podtrzymać dobrą passę, choć na stadionie Chelsea będzie o to wyjątkowo trudno. To klasowa drużyna, która potrafi korzystać z atutu własnego boiska i publiczności - dodał Ferguson.

Reklama

Londyńczycy nie mają ostatnio powodów do radości. W ośmiu ostatnich spotkaniach ekipa trenera Andre Villasa-Boasa wygrała tylko raz. W niedzielę będzie osłabiona brakiem kapitana Johna Terry'ego.

Jak wyjaśnił portugalski szkoleniowiec, występ uniemożliwi mu kontuzja kolana, choć stoperowi Chelsea nie brakuje innych kłopotów. W piątek angielska federacja pozbawiła go funkcji kapitana drużyny narodowej. To kara za rasistowskie zachowanie wobec obrońcy Queens Park Rangers Antona Ferdinanda podczas ligowego meczu w październiku ubiegłego roku.

W Chelsea John nadal będzie kapitanem, a decyzja federacji jest dla mnie niezrozumiała - bronił swojego piłkarza Villas-Boas.

Wśród gospodarzy zabraknie też zawieszonego za kartki obrońcy Ashleya Cole'a, kontuzjowanego Brazylijczyka Ramiresa oraz Nigeryjczyka Johna Obi Mikela. Trener liczy natomiast, że będzie mógł zagrać Frank Lampard, który w dwóch ostatnich meczach nie wystąpił z powodu urazu uda.

W podstawowym składzie prawdopodobnie znajdzie się pozyskany z Boltonu Gary Cahill, który w ten sposób zadebiutuje w nowym zespole.

34-letni szkoleniowiec "The Blues" musi odpierać zarzuty dotyczące nie tylko słabych wyników, ale i braku autorytetu wśród piłkarzy Chelsea. "Ze względu na mój wiek i brak doświadczenia piłkarskiego nie mogę być w szatni dyktatorem. Nie uważam jednak, by dyskusja i wspólne wyciąganie wniosków świadczyły o braku autorytetu" - przyznał Villas-Boas.

Prowadzący w tabeli ekstraklasy Manchester City zmierzy się w najbliższej kolejce z Fulham.