W sobotę Borussia przegrała u siebie w derbach Zagłębia Ruhry z Schalke 04 Gelsenkirchen 1:2. Bawarczycy pokonali z kolei 5:0 Fortunę Duesseldorf.

Reklama

Oczywiście dwanaście punktów to dużo. Bayern w tym sezonie wygrywa wszystko. Mam jednak nadzieję, że już w następnej kolejce zaczniemy nasz marsz w górę. Przede wszystkim musimy zacząć wygrywać i zdobywać trzy punkty. Zrobimy wszystko, by ta przewaga Bayernu sukcesywnie malała. Jest jeszcze wiele spotkań przed nami i dużo może się wydarzyć - powiedział po meczu Lewandowski.

Napastnik polskiej reprezentacji trafił w 55. minucie, ale z murawy schodził ze smutną miną. Przegraliśmy spotkanie, więc nie ma powodu, bym miał być z czegoś zadowolony. Nawet to, że strzeliłem bramkę nic nie dało. Myślałem, że po tym golu uda nam się jeszcze raz oszukać bramkarza. Okazje mieliśmy, ale nic z tego - skomentował.

Pierwsza połowa, do której Borussia wyszła w nietypowym dla siebie ustawieniu 1-3-5-2, była znacznie słabsza od drugiej. Podopieczni Juergena Kloppa nie potrafili odnaleźć się na nowych dla siebie pozycjach i nie stwarzali zagrożenia pod bramką Schalke.

Gra nam nie szła. Nie wiedzieliśmy jak i co zrobić. Wyszliśmy w innym ustawieniu, ale to nie ma znaczenia, bo powinniśmy i tak atakować - podkreślił Lewandowski.

Na pewno wpływ na postawę mistrza Niemiec miał brak podstawowych zawodników w składzie. Z powodu kontuzji na murawie zabrakło w pomocy Jakuba Błaszczykowskiego, Ilkaya Guendogana i Mario Goetzego, a w obronie Marcela Schmelzera.

Reklama

To spowodowało, że musieliśmy trochę kombinować. Lepiej wszystko wyglądało od 60. minuty, kiedy większość z nas wróciła na swoje pozycje - ocenił polski napastnik.

Lewandowski nie uważa, że wpływ na jego dyspozycję miało przełożenie z wtorku na środę meczu reprezentacji przeciwko Anglii w eliminacjach mistrzostw świata.

Mieliśmy dwa dni odpoczynku, a przecież często gramy systemem środa - sobota - podkreślił i dodał, że w tej chwili trudno jest ocenić, czy remis z Wyspiarzami na Stadionie Narodowym traktować jako sukces.

Będziemy to wiedzieć po kolejnym spotkaniu. Jeśli wygramy wiosną z Ukrainą, ten punkt zdobyty w Warszawie może być bardzo ważny. Wtedy będziemy mogli mówić o tym jak o sukcesie. Jeśli jednak stracimy chociażby punkt, to wątpię, by ten remis z Anglią coś nam dał. Kolejne starcie może być najważniejszym w całych eliminacjach, bo będziemy wiedzieli, czy jeszcze mamy szansę, by walczyć o awans - zaznaczył.

Lewandowski do Borussii trafił w 2010 roku. W pierwszym sezonie strzelił osiem goli, w drugim 22. Teraz po ośmiu kolejkach ma na koncie trzy trafienia.

Na pewno teraz trudniej mi się gra niż w poprzednich latach. Jestem lepiej pilnowany przez rywali, ale muszę sobie z tym radzić. Dzięki temu mogę cały czas podnosić swoje umiejętności. Jak jestem lepiej kryty, muszę więcej wymagać od siebie, żeby strzelić bramkę - przyznał.