Losy tytułu są już praktycznie rozstrzygnięte. Na tym etapie rywalizacji 13 punktów do zbyt duża strata. To dla mnie i drużyny nowe doświadczenie, ale musimy wygrywać kolejne spotkania, nawet ze świadomością, że mistrzostwo nam uciekło - powiedział trener Realu Jose Mourinho.

Reklama

Przedostatni w tabeli Espanyol sprawił "Królewskim" sporo problemów. Goście prowadzili od 31. minuty, kiedy Ikera Casillasa pokonał, mimo asysty dwóch obrońców, Sergio Garcia. Niespełna kwadrans później wyrównał Cristiano Ronaldo po podaniu reprezentanta Niemiec Samiego Khediry. To jego 14. trafienie w sezonie.

>>>Real - Espanyol 2:2. Zobacz gole

Trzy minuty po przerwie Portugalczyk popisał się asystą, a drugiego gola dla obrońców tytułu uzyskał jego rodak Fabio Coentrao.

Gospodarze nadal przeważali, stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, jednak żadnej nie wykorzystali. Ich strzały były niecelne lub dobrymi interwencjami popisywał się bramkarz Espanyolu Francisco Casilla.

Gdy wydawało się, że wynik nie ulegnie zmianie i drużyna trenera Mourinho odniesie trzecie z rzędu ligowe zwycięstwo, wyrównał Urugwajczyk Juan Albin. Uczynił to dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry.

Reklama

Real w tym sezonie tracił punkty już sześciokrotnie, trzy razy remisując i ponosząc tyle samo porażek. Nie pamiętam, by moje zespoły traciły w przeszłości tak dużo punktów z drużynami teoretycznie dużo słabszymi - przyznał Mourinho.

"Królewscy" z dorobkiem 33 punktów nadal zajmują trzecie miejsce. O cztery więcej ma ich lokalny rywal - Atletico, a prowadzi Barcelona, która zgromadziła 46 pkt. Trzy ostatnie wywalczyła w niedzielny wieczór, kiedy w meczu na szczycie wygrała z ekipą ze stolicy 4:1.

>>>Barcelona - Atletico 4:1. Zobacz gole

Mecz od początku był emocjonujący i toczył się w szybkim tempie. Na pierwszego gola kibice na Camp Nou czekali jednak do 31. minuty i ku rozczarowaniu fanów "Barcy" zdobyli go goście.

Wszystko zaczęło się od straty piłki przez Lionela Messiego, a Radamel Falcao indywidualną akcję zakończył sprytnym strzałem nad wybiegającym z bramki Victorem Valdezem. Kolumbijczyk trafił do siatki po raz 17. w sezonie.

Gospodarze jeszcze przed przerwą nie tylko odrobili straty, ale i objęli prowadzenie. Najpierw pięknego gola strzałem zza pola karnego zdobył brazylijski obrońca Adriano, a później bramkarza Atletico pokonał inny piłkarz mający głównie defensywne zadania - Sergio Busquets.

W 57. minucie próbkę wielkiego kunsztu dał Messi, który po dryblingu i płaskim strzale tuż przy słupku podwyższył na 3:1, a w końcówce wykorzystał gapiostwo i nieporadność defensorów rywali i ustalił wynik na 4:1.

To jego 24. i 25. gol w sezonie oraz 89. i 90. od początku stycznia. Argentyńczyk śrubuje rekord bramek zdobytych w roku kalendarzowym, który przed tygodniem odebrał Niemcowi Gerdowi Muellerowi.

Za tydzień będzie miał ostatnią okazję do powiększenia dorobku w ligowym meczu z Realem Valladolid.

Barcelona w tym sezonie straciła punkty tylko raz, remisując w Gran Derbi z Realem 2:2. Atletico spisuje się najlepiej od lat, ale w starciu z największymi La Liga nie daje rady. Derby z "Królewskimi" przegrało 0:2, a teraz wyraźnie uległo "Dumie Katalonii".