Spotkania tych drużyn powoli stają się prawdziwymi klasykami. W kwietniu "The Citizens" w rewanżowym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów wygrali z Tottenhamem 4:3, ale ostatecznie odpadli. W sobotę emocji nie było aż tyle, ale na ich brak nie można było narzekać.

Przebieg spotkania doskonale ilustruje statystyka - strzały celne 10-2, a rzuty rożne 13-2 na korzyść gospodarzy. Inicjatywa od pierwszej do ostatniej minuty należała do podopiecznych trenera Josepa Guardioli. Prowadzenie w 20. minucie dał im Raheem Sterling, który wykorzystał świetne podanie Kevina de Bruyne. Trzy minuty później był już jednak remis, kiedy na precyzyjnym uderzeniem z dystansu popisał się Erik Lamela.

W 35. min ponownie prowadził Manchester. Znowu asystował De Bruyne, ale tym razem na listę strzelców wpisał się Sergio Aguero.

Tottenham długo nie potrafił zagrozić bramce strzeżonej przez Edersona, aż w 56. min miał rzut rożny. Dośrodkował Lamela, a skuteczną główką popisał się wprowadzony chwilę wcześniej Lucas Moura.

Napór gospodarzy był miażdżący, w poprzeczkę trafił Bernardo Silva. Wydawało się, że w doliczonym przez sędziego czasie gry wreszcie dopięli swego, kiedy do siatki trafił Gabriel Jesus. Sędzia po analizie zapisu wideo gola jednak nie uznał, bo chwilę wcześniej piłka trafiła w rękę obrońcę "The Citizens" Aymerica Laporte'a. System VAR szyki Manchesterowi pokrzyżował również w końcówce wspomnianego wcześniej meczu w LM z Tottenhamem.

"To jak graliśmy było niesamowite, jestem bardzo dumny ze swoich piłkarzy. Zasłużyliśmy na zwycięstwo, ale w piłce tak już czasem jest. Rywale przeszli linię środkową cztery, może pięć razy. Broniliśmy dobrze, ale wciąż będziemy nad tym pracować" - powiedział Guardiola.

Tym samym zakończyła się trwająca 15 meczów zwycięska seria obrońców tytułu.

Liderem Premier League jest Liverpool. "The Reds" nie bez kłopotów pokonali na wyjeździe Southampton Jana Bednarka 2:1. Obrońca reprezentacji Polski nie będzie dobrze wspominał tego meczu. Najpierw, tuż przed końcem pierwszej połowy, dał się łatwo zwieść Sadio Mane, który trafił do siatki. Natomiast w 70. minucie Senegalczyk odebrał mu piłkę, następnie zagrał do Roberto Firmino i zrobiło się 2:0 dla gości.

W 82. min fatalny błąd popełnił bramkarz Liverpoolu Adrian. Tak nieudolnie wybijał piłkę, że trafił w Danny'ego Ingsa, który skierował ją do siatki.

West Ham United z bramkarzem Łukaszem Fabiańskim zremisował na wyjeździe z Brighton&Hove Albion 1:1. "Młoty" prowadzenie objęły po golu Javiera Hernandeza w 61. minucie, a chwilę później wyrównał Leandro Trossard.

Oprócz Liverpoolu po dwóch kolejkach komplet punktów ma jeszcze tylko Arsenal. Londyńczycy dzięki trafieniom Alexandre Lacazette'a i Pierre'a-Emericka Aubameyanga pokonali u siebie Burnley 2:1. W poniedziałek do tego grona może jeszcze dołączyć Manchester United, który na wyjeździe zmierzy się z Wolverhampton Wanderers.