Maksymilian Stryjek chyba najchętniej zapadłby się pod ziemię. Bramkarz Wycombe Wanderers w meczu angielskiej League One z Barnsley popełnił fatalny błąd, po którym jego drużyna straciła gola i w efekcie przegrała mecz (0:1).
Mecz zbliżał się już do końca. Na tablicy wyników było 0:0. W doliczonym czasie gry drugiej połowy Stryjek próbował "ukraść" jeszcze kilka sekund i ewidentnie grał "na czas".
Chciał być sprytniejszy od napastnika rywali. Czekał ze złapaniem piłki w ręce aż Sam Cosgrove do niego dobiegnie. Zawodnik Barnsley zrobił to na tyle gwałtownie, że nie zdążył wyhamować przed polskim bramkarzem i wpadł na niego.
W wyniku zdarzenia Stryjek wypuścił piłkę z rąk. Dopadł do niej Cosgrove i po chwili skierował ją do siatki.
Zarówno napastnik jak i bramkarz byli przekonani, że za chwilę rozlegnie się gwizdek sędziego i gol nie zostanie uznany. Arbiter o dziwo nie dopatrzył się faulu i zaliczył trafienie. Dzięki temu Barnsley wygrało 1:0.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|