Dziennik Gazeta Prawana logo

Były selekcjoner reprezentacji Polski zarobi 4,5 miliona euro. Turcy płacą lepiej niż PZPN

12 stycznia 2024, 14:56
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Fernando Santos, Warszawa, konferencja, marzec 2023
shutterstock
Fernando Santos miał być zbawcą dla piłkarskiej reprezentacji Polski, ale okazał się jej grabarzem. Pod jego wodzą nasze orły fatalnie spisywały się w el. ME 2024. Nic dziwnego, że został zwolniony. Kilka dni temu Portugalczyk znalazł nową pracę i to za dużo większe pieniądze niż te, które płacił mu PZPN. 

69-letni szkoleniowiec miał dać nową jakość biało-czerwonym. Za jego kadencji reprezentacja miała grać efektownie i efektywnie. Plany był wielkie, ale spaliły na panewce. 

Reputacja Santosa nie ucierpiała 

Polacy fatalnie spisali się w eliminacjach do mistrzostw Europy. Z Santosem za sterem nasi piłkarze doznali aż trzech porażek, m.in. skompromitowali się w pojedynku ze słabiutką Mołdawią. W efekcie o grę na Euro 2024 bić się będą w barażach. 

Reputacja Santosa jednak nie ucierpiała. Portugalczyk długo nie był na bezrobociu. Stanowisko w Polsce stracił we wrześniu, a kilka dni temu znalazł nowego pracodawcę. 

Zainteresowanie jego usługami wyrazili szefowie Besiktasu Stambuł. Słynny szkoleniowiec z tureckim klubem związał się kontraktem do końca czerwca 2025 roku. W tym czasie na jego konto wpłynie pokaźna suma. 

Santos w Turcji zarobi więcej niż w Polsce

Według tamtejszych mediów nowy opiekun piłkarzy Besiktasu zarobi w tym czasie aż 4,5 miliona euro (około 3 mln euro rocznie). Jak łatwo policzyć to zdecydowanie więcej niż płacił mu PZPN. Nieoficjalnie mówi się, że w Polsce Santos inkasował 1,2 mln euro rocznie.  

Santos ma za zadanie zbudować drużynę, która w przyszłym sezonie będzie walczyć o mistrzostwo Turcji. W obecnych rozgrywkach ekipa ze Stambułu nie ma na to praktycznie żadnych szans. Po 19. kolejkach jest na czwartym miejscu w tabeli i traci do lidera 18 punktów. 

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraIvi Lopez trafił do ligi greckiej. Będzie grał w Iraklisie Saloniki »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj