Szef FIFA powinien zostać usunięty
O samej piłce nożnej Bąk nie mówił wiele, ale jak stwierdził, tak właśnie wygląda trwający mundial, że sama gra schodzi na dalszy plan przez sędziów i działania FIFA. Największym problemem tych mistrzostw są sędziowie i o nich mówi się najwięcej. Co oni wyprawiają, to jakaś masakra. To są "piłkarskie jaja", a nie mundial. Jest VAR, czujniki w piłkach, a ja odnoszę wrażenie, że to wszystko jest tylko po to, aby pokierować meczem tak, aby zakończył się odpowiednim wynikiem. To jest morderstwo piłki nożnej. Jeden wielki przekręt. Kiedyś nie mogłem zasnąć po obejrzanym meczu z emocji sportowych, a teraz nie mogę zasnąć, bo się trzęsę z powodu sędziów - powiedział Bąk.
Były piłkarz m.in. Lecha Poznań czy Olympique Lyon nie omieszkał skomentować też sytuacji z zawieszeniem kary za czerwoną kartką dla zawodnika reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Jak to w ogóle jest możliwe? Bezpośrednia czerwona kartka z automatu oznacza pauzę w przynajmniej jednym meczu. A co mamy? Prezydent Donald Trump dzwoni do szefa FIFA Gianniego Infantino i nagle ten piłkarz może grać. To jest jakiś kosmos absurdu. To jest kabaret, a nie mistrzostwa świata. Przekręt goni przekręt. Ten cały Infantino powinien zostać usunięty i to natychmiast. Robi, co chce i śmieje się wszystkim w oczy. Jak to możliwe, że świat piłki nożnej nie reaguje? - dodał.
Ktoś czuwa nad Argentyną
Bąk odniósł się też do opinii, że Argentyna ma wsparcie FIFA i pomoc sędziów. Proszę zwrócić uwagę, że niemal w każdym meczu Argentyny były jakieś obiekcje i to zawsze na jej korzyść. A to brak czerwonej kartki dla Lionela Messiego w pierwszym spotkaniu, prowadzonym przez Szymona Marciniaka, a to cofnięty gol dla Egiptu, to wreszcie czerwona kartka dla Szwajcara w ćwierćfinale. Nie liczyłem, ale chyba żadna inna drużyna nie miała tylu rzutów karnych na tych mistrzostwach. Nie chcę mówić, że gdyby nie pomoc sędziów, to Argentyna by się nie znalazła w "czwórce", bo to przecież mocna drużyna, ale można odnieść wrażenie, że ma wsparcie i ktoś nad nimi czuwa - analizował były reprezentant Polski.
Bąk zwrócił też uwagę na całą otoczkę mistrzostw świata. Mistrzostwa świata to było zawsze wielkie święto piłki nożnej dla wszystkich. A co teraz mamy? Właściwie, zresztą już tak było cztery lata temu w Katarze, a teraz jest to na jeszcze większą skalę, to już wyłącznie impreza dla elity, dla wybrańców, bo zwykłego kibice nie stać, aby kupić bilety dla całej rodziny i obejrzeć mecz. Mundial przestał być świętem piłki nożnej, a stał się sposobem na napchanie sobie kieszeni kasą. Infantino nie myśli o piłce nożnej, a o kasie. Dla niego nie liczy się gra, a pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Nie mogę patrzeć na ten jego fałszywy uśmieszek. Mam nadzieję, że szybko nastąpi zmiana na tym stanowisku - powiedział Bąk.
Bąk stawia na Francję
Odnosząc się do sportowej strony turnieju w USA, Kanadzie i Meksyku, uczestnik mistrzostw świata 2002 w Korei Płd. i Japonii oraz cztery lata później w Niemczech uznał wtorkowy półfinał Francja - Hiszpania za przedwczesny finał.
Stawiam na Francję, bo gra chyba najładniej. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że człowiek czeka na półfinały, ale równocześnie ma obawy, co też oni tam jeszcze wymyślą, jaki jeszcze nam zafunduje piłkarski kabaret ta cała FIFA i sędziowie. Piłkarskie mistrzostwa świata umarły, a teraz mamy jakąś taką układankę, teatrzyk dla bogaczy - podsumował Bąk.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
