Dziennik Gazeta Prawana logo

Hiszpanie mistrzami świata. Sędzia najsłabszym ogniwem finału mundialu

dzisiaj, 00:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Hiszpanie mistrzami świata. Sędzia najsłabszym ogniwem finału mundialu
Hiszpanie mistrzami świata. Sędzia najsłabszym ogniwem finału mundialu/PAP/EPA
Argentyna nie obroniła tytułu. Mistrzami świata w piłce nożnej zostali aktualni mistrzowie Europy. W finale mundialu Hiszpania pokonała po dogrywce Argentynę 1:0. Mecz nie był wielkim widowiskiem, a najsłabiej na boisku spisywał się arbiter Slavko Vincić. Poziomem swojej gry do sędziowania zawodów przez Słoweńca dostosował się Lionel Messi.

Hiszpanie dominowali do przerwy

W pierwszej połowie przewaga w posiadaniu piłki była przygniatająca na korzyść Hiszpanii. Do przerwy podopieczni Luis de la Fuente stworzyli sobie trzy dobre okazje do strzelenia gola.

Już w 5. minucie przed szansą na otwarcie wyniku stanął Lamine Yamal. Strzał młodego gwiazdora Barcelony został przyblokowany i Argentyńczycy mogli odetchnąć z ulgą.

Sędzia pobłażliwy dla Argentyńczyków

Później jeszcze groźnie na bramkę "Albiceleste" strzelali Mikel Oyarzabal i Marc Cucurella. Po pierwszym uderzeniu piłka wylądowała w rękach Emiliano Martineza, a w drugim przypadku przeleciała metr obok słupka.

Argentyńczycy do przerwy nie oddali ani jednego celnego strzału. Skupili się na ograniczeniu dostępu do własnej bramki. Kiedy nie potrafili powstrzymać rywali, to ratowali się faulami. Kilka z nich spokojnie nadawało się ukaranie żółtą kartką, ale prowadzący mecz Slavko Vincić wykazał się wielką pobłażliwością. Sędzia ze Słowenii ewidentnie był najsłabszym ogniwem tego meczu.

Vincić w drugiej połowie równie słaby jak do przerwy

W drugiej części spotkania nie podniósł się poziom sędziowania i nie zmienił też obraz gry. Tuż po jej rozpoczęciu prosty błąd przed swoim polem karnym popełnili Argentyńczycy. Piłkę przejął Alex Baena. Skrzydłowy Atletico Madryt zdecydował się na strzał około 18. metrów. Uderzenie nie sprawiło większych problemów golkiperowi rywali.

W 66. minucie zobaczyliśmy przebłysk geniuszu Yamala. 19-latek ograł w polu karnym dwóch obrońców i dograł piłkę na głowę Ferrana Torresa. Napastnik reprezentacji Hiszpanii uderzył jednak w sam środek bramki i Martinez zaliczył kolejną udaną interwencję.

Czerwona kartka Fernandeza

Dziesięć minut później z dystansu uderzał Pedri i ponownie argentyński golkiper pewnie złapał piłkę. W 80. minucie z bliska głową futbolówkę w siatce próbował umieścić Aymeric Laporte. Martinez był jednak na miejscu.

Do regulaminowego czasu gry sędzia doliczył cztery minuty. Wynik meczu nie uległ zmianie, ale przed końcowym gwizdkiem zmienił się stan liczebny Argentyńczyków. Enzo Fernandez ostro potraktował na środku boiska Pau Cubarsiego. Za ten faul został ukarany drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną.

Torres zapewnił Hiszpanii mistrzowski tytuł

Rezultat 0:0 oznaczał dogrywkę. Już na jej samym początku znów wykazać musiał się Martinez. Gdyby nie jego instynktowna interwencja. to Hiszpanie objęliby prowadzenie. Dwie minuty później Nico Williams trafił do bramki, ale gol nie został uznany, bo chwilę wcześniej był faul.

Ostatecznie losy mistrzowskiego tytułu rozstrzygnęły na początku drugiej części dogrywki. W 106. minucie gola na wagę zwycięstw strzelił Torres.

Hiszpanie drugi raz w historii najlepsi na świecie

Mecz numer 104 zwieńczył największy i najdłuższy w historii mundial. Hiszpania po raz drugi zdobyli najcenniejsze trofeum w piłce nożnej. Poprzednio udało im się to w 2010 roku. Z kolei

Argentyńczycy mogli zostać mistrzem świata po raz czwarty i jednocześnie trzecią ekipą, której udało się powtórzyć sukces z poprzedniej edycji, podobnie jak Włochy w 1938 roku i Brazylia w 1962.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKevin Keegan nie żyje. Słynny angielski piłkarz i trener miał 75 lat »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj