Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielkie pieniądze nie skusiły polskiego siatkarza

13 października 2007, 15:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jeden z trzech najlepszych siatkarzy grudniowych mistrzostw świata, najlepszy polski atakujący Mariusz Wlazły podpisał wczoraj rano nowy dwuletni kontrakt ze Skrą Bełchatów. Wcześniej odrzucił ofertę z rosyjskiej Iskry Odincowo, gdzie mógł zarobić na rękę nawet pół miliona euro - pisze DZIENNIK.

"W Polsce moje dochody będą na pewno znacznie niższe, ale godziwe, więc wolałem tu zostać. W tym klubie traktują mnie jak człowieka, a nie jak maszynkę do zdobywania punktów. Zresztą... Na przenosiny do Rosji jeszcze nie czas, nie jestem na to przygotowany. Marzyły mi się i nadal marzą Włochy, ale nie przyszła stamtąd żadna oficjalna propozycja - powiedział wczoraj "Dziennikowi" Wlazły, który zaraz po złożeniu podpisu pod nową umową z mistrzem Polski wsiadł w samochód i pojechał z Bełchatowa do Łodzi, gdzie o godz. 11 spotykali się reprezentanci kraju.

Już w piątek i sobotę kadra Raula Lozano meczami z Chinami zainauguruje rozgrywki Ligi Światowej. "Czekam na nie z pewnymi obawami, bo dawno nie miałem
możliwości odpocząć. Gdy piłkarze jadą na zgrupowanie, mówią że bardzo się cieszą. Mnie też na pewno poniesie atmosfera reprezentacji, ale na razie nie zeszło jeszcze ze mnie zmęczenie zakończonym w piątek, długim sezonem" - mówi Wlazły.

"To proste: kto ma Wlazłego, ten wygrywa. Odkąd Mariusz pojawił się na parkietach, Skra zdobywa wszystkie trofea" - skomentował niedawno były reprezentant kraju Paweł Papke. Trudno odmówić mu racji. Przyznaje ją nawet... sam Wlazły: "Moja kariera w Polskiej Lidze Siatkówki jest rzeczywiście zadziwiająca. Gram dopiero trzy i pół roku i najpierw zajęliśmy czwarte miejsce, a teraz trzy razy z rzędu zdobyliśmy zarówno mistrzostwo, jak Puchar Polski" - 23-latek z Bełchatowa sam aż kręci z
niedowierzaniem głową.

Zadowolenie z podpisania nowej umowy z Wlazłym nie kryją działacze Skry. "Umowa obowiązuje dwa lata, ale umówiliśmy się, że za rok Mariusz będzie mógł odejść za granicę, jeśli trafi się satysfakcjonująca go oferta. We wtorek podpiszemy nowy kontrakt, także na dwa lata, z Janne Heikkinenem. Czekamy na odpowiedź Marcela Gromadowskiego, któremu złożyliśmy ofertę" - mówi Konrad Piechocki.

Swoje gwiazdy chce też zatrzymać wicemistrz kraju, Jastrzębski Węgiel. Najtrudniej będzie z środkowymi (Daniel Pliński i Łukasz Kadziewicz też są juz na zgrupowaniu kadry), ale waha się również trener Tomaso Totolo. W niedzielę wieczorem wyglądało na to, że na pewno wybierze szansę pracy w Sisleyu Treviso, w charakterze asystenta. W poniedziałek dostał jeszcze wyższą ofertę kontraktu, nad którą się zastanawia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj