Dziennik Gazeta Prawana logo

Siatkarze Skry muszą wygrać z Roeselare

3 lutego 2011, 11:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Po środowej porażce 1:3 (24:26, 25:23, 23:25, 21:25) z belgijskim Knack Randstad Roeselare w pierwszym meczu pierwszej rundy play off Ligi Mistrzów siatkarzy PGE Skra Bełchatów musi wygrać mecz rewanżowy w Łodzi.

Środkowy mistrzów Polski Daniel Pliński jest przekonany, że jego zespół stać nie tylko na wygranie rywalizacji z Knack Randstad.

"Zespół z Roeselare jest doceniany przez drużyny europejskie. Nie tylko Skra Bełchatów tu przegrała. Dynamo Moskwa też. Rok temu wygraliśmy tu 3:2 po ciężkim boju, a w tym roku ta drużyna jest zdecydowanie lepsza. Specyfika hali i kibiców też ma wpływ na to, że u siebie są bardzo groźni i grają zdecydowanie lepiej niż na wyjeździe. To jest optymistyczne w perspektywie meczu rewanżowego. W sporcie nic nie można zakładać, ale jesteśmy w stanie wszystkich pokonać. Tym bardziej u siebie" - powiedział Pliński po porażce z Roeselare.

Libero PGE Skry Paweł Zatorski podkreślił, że w pierwszym pojedynku zespół Knack Randstad zdecydowanie lepiej prezentował się na zagrywce i w ataku.

"Wiedzieliśmy, że to jest strasznie ciężki teren i przed meczem otwarcie mówiliśmy o tym, że praktycznie wszystkie zespoły Europy tutaj przegrywały. Tak się stało również z nami. Na pewno zagrali lepiej w zagrywce i później w ataku. Kończyli wiele niesamowitych piłek, czego my nie potrafiliśmy do końca zrobić. Teraz trzeba się wziąć w garść i walczyć w następnym spotkaniu" - powiedział Zatorski.

Zdaniem Bartosza Kurka mistrzowie Polski przegrali w środę dlatego, że zagrali poniżej swoich możliwości.

"Zabrakło nam po prostu dobrej gry we wszystkich elementach. Jeżeli chcemy mieć nadzieję na awans do następnej rundy, to w rewanżowym meczu w Łodzi musimy zagrać zdecydowanie lepiej" - powiedział Kurek.

Na początku trzeciego seta Kurek musiał opuścić boisko po próbie obrony, podczas której przyciął sobie prawą rękę między stacjonarną reklamą i stojącym za nią modułem reklamy elektronicznej. Jego zejście z boiska również miało, zdaniem trenera Jacka Nawrockiego, wpływ na końcowy wynik meczu.

"Bartek był w transie, grał kapitalne spotkanie. Szczególnie na ataku był naszą podporą. W momencie gdy go zabrakło trochę ta dystrybucja u nas szwankowała i zespołowi z Roeselare grało się łatwiej" - wyjaśnił Nawrocki.

Mecz rewanżowy odbędzie się w środę w łódzkim Pałacu Sportu. Jeśli PGE Skra wygra to spotkanie, to o awansie do kolejnej rundy zadecyduje dodatkowy, tzw. złoty set.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj