Polska: Grzegorz Kosok (5), Bartosz Kurek (28), Zbigniew Bartman (16), Michał Ruciak, Łukasz Żygadło (1), Marcin Możdżonek (12) i Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Jakub Jarosz (1), Paweł Woicki, Michał Kubiak (9), Karol Kłos.

Brazylia: Bruno Rezende, Leandro Vissotto (15), Giba (3), Endres Murilo (17), Endres Gustavo (9), Lucas Saatkamp (12) i Santos Sergio (libero) oraz Martins Wallace (13), Yared Marlon (1), Joao Paulo Bravo (5).

Zgodnie z zapowiedzią kapitana brazylijskiej reprezentacji Giby Canarinhos do spotkania podeszli znacznie bardziej skoncentrowani niż dzień wcześniej. Od pierwszych piłek starali się narzucić swój styl gry, a Leandro Vissotto co raz zaskakiwał mocnymi atakami.

Polacy jednak nie dali się "wgnieść w parkiet" i rozpoczęła się wymiana punkt za punkt. Dobrze, podobnie jak w sobotę, zaprezentował się blok biało-czerwonych, a świetną zmianę dał Michał Kubiak. Przy stanie 23:23 nerwów nie potrafił utrzymać włoski szkoleniowiec biało-czerwonych Andrea Anastasi i wziął czas. Poskutkował on punktowym atakiem Bartosza Kurka, ale Polacy nie potrafili wykorzystać piłki setowej, a Brazylijczycy tylko na to czekali. Na zakończenie pomylił się Zbigniew Bartman i rywale wygrali 28:26.

W drugiej partii mistrzowie Europy zagrali konsekwentnie zagrywką, w bloku dobry duet stworzyli Możdżonek z Grzegorzem Kosokiem, kapitalnie bronił Krzysztof Ignaczak, a w ataku błysnął Kurek. Zdezorientowani Canarinhos mylili się co chwilę - Giba uderzał w aut, Vissotto nie potrafił zatrzymać biało-czerwonych blokiem i przy prowadzeniu Polaków 19:14 Bernardo Rezende postanowił na boisko wpuścić Joao Paulo Bravo.


Niewiele to dało, bo to biało-czerwoni mieli dwie piłki setowe i wykorzystali szansę. Po skosie silnie atakował Kurek i Polacy wygrali 25:23.

Trzeci i czwarty set były bardzo podobne do siebie. Brazylijczycy nie chcieli już narażać się na kolejne potknięcia. W obu partiach prowadzili 16:11, ale ekipa Andrei Anastasiego potrafiła doprowadzić do wyrównania. Nadal błyszczał Kurek, który okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem meczu - 28 punktów.

Ostatnie piłki padały jednak łupem Canarinhos i to oni potrafili rozstrzygnąć je na swoją korzyść. W trzeciej odsłonie wygrali po błędzie Bartmana 26:24, a mecz zakończył blok Lucasa Saatkampa.

"Zabrakło nam koncentracji w końcowych minutach. Musimy wyraźnie nad tym popracować. Na pewno nikt się nie bał, byliśmy zdeterminowani i wierzyliśmy w zwycięstwo. Mamy przed sobą jeszcze dwa spotkania z Brazylią w rundzie interkontynentalnej i to przed własną publicznością, więc nadal trzeba wierzyć w wygraną" - ocenił na antenie Polsatu Kubiak, który swoją zagrywką sprawił rywalom sporo problemów.

W sobotę Polacy ulegli Brazylijczykom 0:3. Wcześniej Canarinhos pokonali dwukrotnie na wyjeździe Portoryko, a biało-czerwoni raz wygrali i raz ulegli w Łodzi mistrzom olimpijskim Amerykanom.

Kolejne spotkania Polacy rozegrają z Portoryko w San Juan. Po raz pierwszy zmierzą się z nimi w nocy z piątku na sobotę o godz. 2.30 czasu polskiego.