W piątek 16 zespołów we Włoszech i Serbii rozpocznie walkę o medale mistrzostw Europy. Biało-czerwone trafiły do grupy C - w serbskim Zrenjaninie zmierzą się kolejno z Izraelem, Czechami i Rumunią.

Reklama

"Gra naszych dziewczyn na ostatnim turnieju - memoriale Agaty Mróz podobała mi się, ale nie wiem tylko czy to wystarczy na medal, tak jakby chciał tego trener Alojzy Świderek. Wolałbym, żebyśmy nie pompowali tego balonu, ale zrobić to tak jak to miało miejsce w przypadku męskiej reprezentacji. Może lepiej jechać na mistrzostwa nie będąc faworytem i pokusić się o sukces" - powiedział PAP Niemczyk, który w 2003 i 2005 roku dwukrotnie zdobywał mistrzostwo kontynentu.

Niemczyk porównuje obecną sytuację drużyny do tej, jaka miała miejsce osiem lat temu. Polki wówczas z kilkoma mniej znanymi, młodymi siatkarkami jechały na czempionat Starego Kontynentu do Turcji. Mało kto liczył na medal, a tymczasem biało-czerwone sięgnęły po złoto.

"Ja też miałem w składzie kilka mało doświadczonych zawodniczek. Kaśka Skowrońska miała 20 lat i zaledwie rok grania w ekstraklasie. Agata Mróz z kolei była rok starsza, lecz ona z kolei trafiła do reprezentacji z drugoligowego klubu. Anka Podolec, która po dłuższej przerwie znów jest w kadrze, była wtedy jeszcze juniorką. Jechaliśmy do Turcji młodym składem i zdobyliśmy złoto. I tego Alkowi też życzę, bo ten zespół naprawdę nieźle wygląda" - ocenił były selekcjoner.

Jego zdaniem zawodniczki, które zastępują nieobecne gwiazdy, wywiązują się ze swej roli bardzo dobrze. Jak dodał, odmładzanie kadry to normalny proces. "To co zrobił Anastasi w męskiej reprezentacji, też powoli się dzieje w żeńskiej ekipie. Do kadry coraz odważniej dołączają nowe, młode zawodniczki. My musimy szukać tych następczyń, bowiem wkrótce kolejne dziewczyny zdecydują się na urlopy macierzyńskie, a może zakończą kariery. Szkoda, że Kinga Kasprzak wypadła z powodu kontuzji, bo tak myślę, że mogła być w tej kadrze takim objawieniem, jak Michał Kubiak w męskim zespole podczas mistrzostw Europy" - przyznał Niemczyk.

Polki w fazie grupowej nie trafiły na wymagających rywali. Na inaugurację zagrają z Izraelem, a potem zmierzą się z Czeszkami, a mecz ten może zadecydować o pierwszym miejscu w grupie i bezpośrednim awansie do ćwierćfinału. "Izrael prowadzi mój bardzo dobry znajomy Arie Selinger, który naprawdę wykonuje dobrą robotę, ale brakuje mu po prostu materiału. Trzeba uważać trochę na Czeszki. Już w zeszłym roku grały nieźle, to wysoka drużyna i jeśli została do tych mistrzostw dobrze przygotowana, to będzie groźna" - ocenił.

Za faworyta uważa reprezentację Serbii. "Są bardzo groźne, grają u siebie i mają naprawdę mocny skład. Rosjanki w Dąbrowie Górniczej, mimo że wygrały z nami, spisywały się przeciętnie. Drobne kłopoty z kontuzjami mają Włoszki, ale zawsze należą do faworytek. Holenderki to duża niewiadoma, jak są dobrze przygotowane, mogą być bardzo groźne. Ale z tą formą różnie u nich bywa" - podsumował Niemczyk.