"Mecz z Serbią potraktuję tak, jakby miał decydować o tym, czy pojedziemy na igrzyska do Tokio czy nie" – zapowiadał trener polskich siatkarzy Vital Heynen i rzeczywiście jego podopieczni przystąpili do gry naładowani energią, od razu pokazali, kto będzie dyktował swoje warunki.

Polacy szybko objęli prowadzenie 10:5 i choć Serbowie próbowali odrobić stratę, to pierwszy set przebiegał pod kontrolą mistrzów świata. Przy stanie 20:17 Mateusz Bieniek popisał się efektownym asem serwisowym. W końcówce było trochę zamieszania, gdyż po ataku Aleksandara Atanasijevica sędzia przyznał 25. punkt biało-czerwonym, ale po sprawdzeniu akcji na wideo nakazał powtórzenie akcji. Za moment Bieniek obił blok rywala i pierwszą partię Polacy wygrali do 22.

Początek drugiego seta należał do Serbów, którzy objęli prowadzenie 4:3, a potem 9:6. Potem jednak Polacy wywalczyli pięć kolejnych punktów, głównie za sprawą bardzo dobrej zagrywki Michała Kubiaka, który w tej partii posłał w pole rywala aż cztery asy serwisowe.

Serbowie jeszcze się zmobilizowali i po ataku ze środka Srecko Lisinaca odzyskali prowadzenie 14:13 i 15:14. Wówczas jednak zafunkcjonował polski blok, później w ustawieniu z Kubiakiem na zagrywce bało-czerwoni zbudowali przewagę 23:17 i po 26 minutach rozstrzygnęli drugą partię na swoją korzyść. Świetnie w niej spisywał się Bieniek, który zdobył siedem punktów.

Gdy w trzecim secie Polscy prowadzili 16:13 wydawało się, że za chwilę zapewnią sobie wygraną 3:0. Serbowie jednak nie odpuścili. Przy stanie 20:20 asem popisał się Atanasijevic, potem źle zaatakował Kubiak, a w następnej akcji atakujący Serbii zdobył kolejny punkt z bezpośrednio z zagrywki. Tych strat biało-czerwoni już nie byli w stanie odrobić.

Czwarta partia miała wyrównany i zacięty przebieg. Gdy Serbowie prowadzili 19:17 wydawało się, że konieczny będzie tie-break. Wówczas jednak wielką klasą błysnął Wlifredo Leon. Pochodzący z Kuby siatkarz, który rozgrywał trzeci mecz w reprezentacji Polski, skończył trzy ważne ataki, a w potem zakończył mecz posyłając efektownego asa serwisowego. Leon, którego imię skandowała wypełniająca w komplecie Tauron Arenę publiczność, w całym spotkaniu zdobył w sumie 20 punktów; najwięcej dla biało-czerwonych. 17 dołożył Dawid Konarski, a Bieniek 12. W zespole Serbii 20-punktowym dorobkiem mogli pochwalić się Uros Kovacevic i Atanasijevic.

Dla biało-czerwonych Memoriał Wagnera jest generalnym sprawdzianem formy przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio, które odbędą w dniach 9-11 sierpnia w Gdańsku.

Przed rozpoczęciem meczu o godzinie 17 chwilą ciszy uczczono rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Memoriał Wagnera rozgrywany jest od 2003 roku. Jego celem jest uhonorowanie pamięci najwybitniejszego polskiego trenera siatkówki - Huberta Jerzego Wagnera, który doprowadził reprezentację Polski do mistrzostwa świata w 1974 roku i złotego medalu na igrzyskach olimpijskich w 1976 roku. Polacy ośmiokrotnie triumfowali w tym turnieju. W zeszłym roku zwyciężyli wyprzedzając Rosję, Francję i Kanadę.

Kraków już po raz piąty jest gospodarzem tego turnieju. Wcześniej siatkarze rywalizowali w stolicy Małopolski w 2014, 2016, 2017 i 2018 roku.

Polska - Serbia 3:1 (25:22, 25:18, 22:25, 25:22 )
Polska: Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Piotr Nowakowski, Dawid Konarski, Wlifredo Leon, Mateusz Bieniek – Paweł Zatorski (libero), Damian Wojtaszek (libero), Grzegorz Łomacz, Aleksander Śliwka, Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Maciej Muzaj
Serbia: Nikola Jovovic, Marko Ivovic, Srecko Lisinac, Aleksandar Atanasijevic, Uros Kovacevic, Petar Krsmanovic – Nikola Pekovic (libero), Drazen Luburic, Lazar Cirovic, Aleksandar Okolic