Dziennik Gazeta Prawana logo

Polki przegrywały 0:2, ale odwróciły losy meczu. Czwarte zwycięstwo w LN

16 czerwca 2022, 07:57
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Joanna Wołosz
<p>Joanna Wołosz</p>/Newspix
Polskie siatkarki pokonały w filipińskim Quezon City Tajlandię 3:2 (22:25, 25:27, 25:16, 25:16, 15:13) w szóstym występie w tegorocznej Lidze Narodów. To czwarte zwycięstwo biało-czerwonych. Kolejny mecz - w piątek o godz. 5 z Amerykankami.

Tajki w tegorocznej edycji LN spisują się bardzo dobrze, a do meczu z Polkami miały na koncie tylko jedną porażkę (z Belgią 2:3). Początek spotkania zdawał się potwierdzać dobrą dyspozycję Azjatek, które w pierwszej partii dominowały na parkiecie. Jeszcze przed przerwą techniczną nastąpiła niemoc w grze polskiego zespołu, a po serii błędów w ataku przewaga Tajlandii wynosiła już osiem punktów (18:10). Dopiero atak Zuzanny Góreckiej przełamał złą passę i Polkom udało się nieco zniwelować straty, lecz ten pościg był mocno spóźniony.

W drugim secie Polki wreszcie zaczęły skuteczniej grać blokiem, poprawiły też zagrywkę, która wcześniej nie robiła większej krzywdy rywalkom. Świetną zmianę dała Weronika Szlagowska, która pojawiła się na parkiecie już w pierwszej partii, a potem rozkręcała się z każdą kolejną akcją.

Po dwóch asach serwisowych Martyny Czyrniańskiej na tablicy był remis 18:18. Po chwili rezerwowa rozgrywająca Katarzyna Wenerska posłała dwie precyzyjne zagrywki i Polki wygrywały 23:21, ale potem znów się "zacięły" i po chwili Azjatki miały piłki setowe. Biało-czerwone dwukrotnie wyszły obronną ręką, a po ataku po skosie Olivii Różański szansę na skończenie seta miały biało-czerwone. Nie wykorzystały jej, a przy kolejnym setbolu liderka Tajlandii Moksri Chatschu-On trafiła w linię boiska.

Polki nie zniechęciły się źle rozegraną końcówką i w kolejnych dwóch setach zdecydowanie już dominowały na boisku. Odżyła Różański, a Czyrniańska i Szlagowska także były mocnymi filarami w ofensywie. Tajki z kolei gasły w oczach, a na domiar złego pod koniec trzeciego seta straciły jedną ze swoich najskuteczniejszych zawodniczek - Kokram Pimpichayę.

Dość podobnie wyglądała czwarta odsłona, choć Azjatki starały się dotrzymać kroku rozpędzonym biało-czerwonym. Od stanu 11:10 nastąpił "odjazd" podopiecznych Lavariniego, a włoskiemu szkoleniowcowi zdecydowanie poprawił się humor. Gdy Szlagowska efektownie zablokowała rywalkę, Lavarini w przypływie radości mocno przytulił zawodniczkę.

Tajki straciły niemal całą swoją moc w ataku, bowiem Chatschu-On coraz częściej podejmowała złe decyzje. Przy prowadzeniu 20:12 oba zespoły mogły już myśleć o decydującej rozgrywce.

Tie-break zaczął się od mocnego uderzenie Polek, po asie Joanny Wołosz było 7:2. Biało-czerwone nie potrafiły jednak utrzymać koncentracji, wystarczyło kilka nieskończonych akcji i po ataku Czyrniańskiej w blok ta przewaga zmalała do jednego "oczka" (8:7). Po chwili błąd popełniła Różański i był remis 9:9, a Tajki wykonywały niesamowitą pracę w defensywie.

Emocje sięgnęły zenitu w końcówce, a polskie siatkarki niedokładnie przyjmowały zagrywkę, co sprawiało, że Wołosz nie mogła dobrze rozegrać ataku. Azjatki wygrywały 13:12 i mogły mieć nawet piłkę meczową, ale Chatschu-On nie trafił w boisko. Lavarini przywołał Górecką na zagrywkę, a ta wywiązała się w stu procentach ze swojego zadania, bowiem przeciwniczki nie przyjęły piłki. Jej drugi serwis nie był już tak skuteczny, lecz atak Tajek zatrzymała Klaudia Alagierska.

Polska – Tajlandia 3:2 (22:25, 27:29, 25:16, 25:16, 15:13)
Polska: Joanna Wołosz, Olivia Różański, Magdalena Jurczyk, Kamila Witkowska, Zuzanna Górecka, Martyna Czyrniańska – Maria Stenzel (libero) – Martyna Łukasik, Klaudia Alagierska, Weronika Szlagowska, Katarzyna Wenerska
Tajlandia: Guedpard Porpun, Kokram Pimpichaya, Bundasak Jerasporn, Kaewkalaya Kamulthala, Kongyot Ajcharapon, Moksri Chatschu-On - Sanitlang Nattaporn (libero) – Khatthlee Pinsuwan (libero), Srithong Wipawee, Sooksod Tanacha, Manajik Sirima, Kannika Thipachot

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZagorzały krytyk Trumpa wybiera się do USA. Na żywo obejrzy finał mundialu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj