Skoczek miał na ten sezon ambitne plany. Chciał wreszcie w polskiej kadrze stać się kimś, skakać w Pucharze Świata, gonić Adama Małysza. Wszystko zrujnowała rzeczywistość.

Po upadku na skoczni Łukasz trafił do szpitala. Tam doszło do awantury. "Wyrzucono mnie ze szpitala, bo będąc na diecie, nie chciałem jeść tego, co mi serwowano. Do tego nieprzyjemni policjanci, którzy oceniali mnie przez pryzmat mojego brata. I sądzili, że jestem taki jak on" - opowiada z bólem skoczek. Bo Mateusz Rutkowski, brat Łukasza, znany jest z częstego nadużywania alkoholu.

Zamiast skakać coraz dalej, młody skoczek przechodzi żmudną rehabilitację. I nie jest mu łatwo się w tym odnaleźć. "Już trzynaście lat zajmuję się tym sportem. Kocham skakanie i bez tego czuję się, jakbym nie miał ręki" - mówi Łukasz.