Dziennik Gazeta Prawana logo

Małysz: O mało nie dostałem zawału

12 października 2007, 16:22
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Skok Adama Małysza podczas niedzielnego konkursu w Oslo sprawił, że kibice pod skocznią w Holmenkollen oraz przed telewizorami zamarli z przerażenia. Polak wylądował bezpiecznie, ale stracił pozycję lidera klasyfikacji generalnej.
"O mało nie dostałem zawału w powietrzu. Cieszę się, że w ogóle wylądowałem i że mi się nic nie stało. Ale oczywiście było mi też bardzo przykro" - mówił po skoku Małysz.

"Trudno powiedzieć co się stało. Myślę, że wpływ miał też wiatr - wyszedłem z progu i lewa narta podeszła mi strasznie wysoko, aż wykręciło mi ją, potem musiałem to korygować, a następnie to samo stało się z prawą nartą i zaczęło mną strasznie chwiać" - tłumaczy Małysz. Twierdzi, że jego lot był raczej ratunkiem przed upadkiem. "Na dodatek chyba poszły mi rzepy w bucie, bo poczułem straszne luzy w powietrzu" - dodaje polski skoczek.

Małysz jest jak zwykle skromny. Nie powiedział wprost, że zawdzięcza zdrowie swojemu doświadczeniu. Nawiązując do niedawnego wypadku czeskiego skoczka w Zakopanem mówił jedynie: "Gdyby porwałoby mi nartę tak, jak Mazochowi, to byłaby kaplica. No nic - teraz już się nic nie zrobi. Trzeba dobrze skakać, a ja jestem nadal w formie".
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj