Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski król skoków wrócił do domu

12 października 2007, 16:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Adam Małysz już jest w domu. Wczoraj wieczorem szczęśliwie wylądował w Warszawie. To lądowanie było o wiele spokojniejsze od tego podczas niedzielnego konkursu w Oslo, gdzie Polak - dzięki wielkim umiejętnościom - uniknął tragicznego upadku. Na lotnisku Okęcie na naszego mistrza czekali wierni kibice. Fani witali go jak króla.
Małysz - mimo zmęczenia - chętnie pozował do zdjęć, rozdawał autografy i przybijał piątki. Skoczek opowiadał też kibicom o tym, co przeżył na skoczni w Oslo. "Trudno powiedzieć, co się stało. Jakiś wpływ miał na to wiatr, ale kiedy już wyszedłem z progu, coś było nie tak. Strasznie lewa narta podeszła mi wysoko. Aż mi ją wykręciło. Cieszę się, że nie upadłem, bo mogło się to bardzo brzydko skończyć. Jeśliby mi porwało nartę tak jak Jankowi Mazochowi w Zakopanem, to byłaby kaplica" - mówił Małysz.

Fani klepali Małysza po plecach i życzyli mu szczęścia w ostatnich trzech konkursach Pucharu Świata. W Planicy Polak będzie próbował wyprzedzić Norwega Andersa Jacobsena i zdobyć "Kryształową Kulę". Jednak to dopiero czeka go za cztery dni. Na razie Adam pojechał do rodzinnej miejscowości. W Wiśle czekała na niego żona.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj