W niedzielę późnym wieczorem Polak wrócił z Oslo do kraju. Po ostatnim weekendzie ma mieszane uczucia. "Nie wiem, co powiedzieć. Jest sporo satysfakcji, ale i sporo irytacji" - opowiada Małysz, który w sobotę wygrał na skoczni Holmenkollen, ale dzień później niemal cudem uniknął tragedii. Nagły podmuch wiatru zachwiał nim tak mocno w locie, że tylko dzięki ogromnemu doświadczeniu i wspaniałej technice Polak uratował się przed groźnym upadkiem.

"Powinienem o tym jak najszybciej zapomnieć. Nie mam psychologa, jakoś sam sobie będę musiał poradzić" - mówi Małysz. "Poza tym jestem w dobrej formie, nie można mówić o żadnym kryzysie. Przecież ten nieudany skok w Oslo to był przypadek" - wyjaśnia "Faktowi" nasz mistrz.

Najgroźniejszy rywal Polaka Anders Jacobsen po tym, jak fartownie odzyskał pozycję lidera klasyfikacji, był taki szczęśliwy, że chyba nie zastanawiał się, co mówi.
"Jestem lotnikiem! Do Planicy pojadę, by latać daleko i na pewno pobiję swój, uzyskany w Vikersund, rekord 210,5 metra" - ogłosił. Pewność siebie Norwega oraz buńczuczna zapowiedź zaskakują, bo do tej pory skakał na mamucie tylko raz w życiu (w styczniu wygrał konkurs w Vikersund), a swój najlepszy wynik uzyskał na treningu.

W Planicy nigdy nie był i nie wie, że ta skocznia nie wybacza żadnych błędów. Kiedy nie jest się w formie lub zrobi się coś źle, zamiast za 200. metrem, ląduje się na 150. Doskonale wie o tym nawet Małysz, który 3 razy odbierał tam Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale nie wygrał na Letalnicy żadnego konkursu. Tylko raz stał tam na podium, w 2003 r., gdy udało mu się zająć drugie miejsce. Teraz zamiast myśleć o zwycięstwach, będzie koncentrował się na odrabianiu strat do wyprzedzającego go o 14 punktów Jacobsena.

"Ja myślę pozytywnie i chciałbym, żebyście wy też tak myśleli. Spokojnie, będą punkty, będzie puchar" - zapewnia nas najlepszy skoczek świata. W Planicy mają odbyć się trzy konkursy: w piątek o 15.30, w sobotę o 10.15 i w niedzielę o 11.15. To dobra wiadomość dla naszego zawodnika. "Rano bywa tam najciszej. Najmocniejsze wiatry zrywają się około południa" -przypomina Małysz. Polski skoczek dementuje też informacje, że konkurs w Planicy może zostać odwołany. "Według najnowszych informacji, nie ma żadnego zagrożenia. Będzie mróz i doskonałe warunki do skakania" - mówi Adam Małysz.