Faworytka wygrała z "czarnym koniem"
Chwalińska mimo porażki w meczu z Andriejewą i tak dokonała wielkiej rzeczy. Polka jako pierwsza w historii dotarła do finału wielkoszlemowego French Open przechodząc drogę od kwalifikacji. Nigdy wcześniej żadnej tenisistce nie udała się ta sztuka.
Według ekspertów i bukmacherów zdecydowaną faworytką finału była Andriejewa. Za notowaną na 8. miejscu w rankingu WTA Rosjanką przemawiało przede wszystkim dużo większe doświadczenie. Uchodząca za wielki talent 19-latka od 2023 roku regularnie występuje w Wielkim Szlemie, a na kortach im. Rolanda Garrosa w półfinale była już dwa lata temu, krótko po 17. urodzinach. W 2025 roku odpadła w ćwierćfinale, podobnie jak w Wimbledonie.
Osiągnięcia Chwalińskiej są znacznie skromniejsze niż Rosjanki. Do tej pory w żadnym z czterech wielkoszlemowych turniejów nie przebrnęła nawet 2. rundy. 24-latka w dorobku ma jedynie dwa tytuły niższej rangi WTA 125, a jej finałowa rywalka pięciokrotnie triumfowała w "pełnoprawnych" turniejach, w tym dwa rangi WTA 1000 w Dubaju i Indian Wells w zeszłym roku. W tym sezonie była najlepsza w Adelajadzie i w hali w Linzu, gdzie zmagania toczyły się na nawierzchni ziemnej.
Chwalińska w finale przegrała ze zmęczeniem
Choć statystyki przemawiały na korzyść Andriejewej, to jednak na papierze meczów się nie wygrywa. Chwalińska na kortach w Paryżu wcześniej nieraz udowodniła, że potrafi grać i wygrywać z bardziej utytułowanymi przeciwniczkami.
Polka w 1. rundzie pokonała mistrzynię olimpijską Chinką Qinwen Zheng 6:4, 6:0. Następnie w takim samym stosunku rozprawiła się z rozstawioną z numerem 23. Belgijką Elise Mertens. W 3. rundzie pokonała Greczynkę Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2, a potem Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:2 i Rosjankę Annę Kalinską (22.) 7:6 (7-3), 6:3. W pojedynku o awans do finału wyższość Chwalińskiej musiała uznać kolejna Rosjanka Dianę Sznajder 7:6 (7-4), 6:4.
Nasza tenisistka, która przed rozpoczęciem rywalizacji w stolicy Francji zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA zachwycała na kortach w Prayżu techniką, sprytem i inteligencją. Jej kombinacyjna gra była nieprzewidywalna dla rywalek. Na Andriejewą to jednak nie wystarczyło. Polce w finale ewidentnie zabrakło sił. Widać było, że 24-latka, która musiała przebijać się przez kwalifikacje jest już zmęczona trudami rywalizacji. Chwalińska na kortach w Paryżu spędziła prawie dwa razy więcej czasu niż Rosjanka.
Pierwszy triumf Andriejewej w Wielkim Szlemie
Na początku pierwszego seta Chwalińska i Andriejewa miały kłopoty z utrzymaniem własnego podania. Przy stanie 3:3 Rosjanka trzeci raz przełamała serwis Polki i to był przełomowy moment partii. Rozstawiona z numerem ósmym rywalka wygrała trzy gemy z rzędu i zapisała seta na swoim koncie.
Andriejewa bardzo pewnie przystąpiła do drugiej odsłony pojedynku. Zaczęła zdecydowanie górować na korcie, w czym pomagał jej silny wiatr. Dla dysponującej większą siłą fizyczną Rosjanki było to bardzo korzystne. Warunki atmosferyczne nie sprzyjały za to grającej technicznie Chwalińskiej. Dodatkowo po naszej tenisistce z każdą kolejną minutą było widać coraz większe zmęczenie trudami turnieju. W efekcie 19-letnia Rosjanka szybko objęła prowadzenie 5:0.
Chwalińska była w bardzo trudnej, wręcz tragicznej sytuacji. 24-latka nie poddawała się wygrała dwa gemy i zmniejszyła straty, ale to wszystko na co było ją stać. Po godzinie i 22. minutach Andriejewa podniosła do góry ręce w geście triumfu. To jej pierwszy wielkoszlemowy tytuł.
Chwalińska w Paryżu zarobiła 1,4 mln euro
Andriejewa z Paryża wyjedzie nie tylko z trofeum, ale też z pokaźną premią pieniężną. Za wygranie French Open Rosjanka dostanie 2,8 mln euro, ale na jej konto wpłynie suma mniejsza o 45 proc. Tyle zabierze jej francuski urząd skarbowy.
Chwalińska na Roland Garros zarobiła 1,4 mln euro. W jej przypadku również fiskus zainkasuje z tej kwoty 45. proc.