Świątek myliła się na potęgę
Szukając przyczyn porażki Świątek w oczy rzuca się olbrzymia liczba popełnionych przez nią niewymuszonych błędów. Miała ich aż 44, co oznacza średnio dwa w każdym gemie. Polka m.in. psuła wydawać by się mogło proste piłki przy siatce.
Eala niewymuszonych błędów miała 21. Mniejsza liczba zagrań wygrywających Filipinki, 24 wobec 32 Świątek, nie mogła więc jej zaszkodzić.
Świątek odrobiła straty i doprowadziła do tie-breaka
Od początku obie zawodniczki grały dość nerwowo. Gemy były długie, często rozgrywane na przewagi. Pierwsza z przełamania cieszyła się Świątek, wychodząc na 2:1, ale Eala natychmiast przejęła inicjatywę.
21-latka odskoczyła na 5:3, serwowała na wygraną w partii i miała nawet piłkę setową. Świątek jednak odrobiła stratę i doprowadziła do tie-breaka. W nim emocji było bardzo dużo.
Eala od stanu 1-2 wygrała cztery piłki z rzędu, ale Świątek znów się przebudziła. Gry przegrywała 2-5 odpowiedziała serią również czterech punktów. Polka miała nawet piłkę setową przy serwisie rywalki, jednak także jej nie wykorzystała.
W kolejnych minutach kontynuowana była sekwencja zdobywanych punktów przez zawodniczkę serwującą. Świątek nie wykorzystała kolejne piłki setowej, a Eala dwóch. Przy wyniku 9-9 serwująca Polka nie zdołała zdobyć punktu. Chwilę później rywalka w końcu zamknęła partię.
Serwis zawodził Świątek
Problemem trapiącym Świątek w ostatnich miesiącach jest to, że w krótkim czasie potrafi przegrać kilka gemów z rzędu i z powstałych wówczas kłopotów już się nie wydostaje. Tak było i tym razem. Drugiego seta Polka zaczęła od przegrania czterech gemów. W trzech pierwszych wygrała łącznie raptem trzy piłki.
Zmniejszenie straty na 2:4 na niewiele się zdało, bo również serwis nie był tego dnia skuteczną bronią Świątek. W kolejnym gemie ponownie dała się przełamać i Eala serwowała na zwycięstwo w spotkaniu.
Gem był bardzo długi. Tenisistka z Filipin nie wykorzystała dwóch piłek meczowych, ale również nie dała się przełamać, broniąc czterech break pointów. Gdy wypracowała sobie trzeciego meczbola, to już go nie zmarnowała.
Świątek zaliczy spadek w rankingu WTA
Na trzeciej rundzie Świątek poprzednio zakończyła Wimbledon w 2024 roku. Z Ealą zmierzyła się po raz trzeci i doznała drugiej porażki.
Filipinka ma zaskakująco dobry bilans meczów z zawodniczkami z czołowej dziesiątki rankingu. To było jej jedenaste takie spotkanie i siódma wygrana. Kolejną rywalką Eali, która pierwszy raz wygrała w Wielkim Szlemie trzy spotkania, będzie Jasmine Paolini (nr 13.). Włoszka pokonała Greczynkę Marię Sakkari 6:1, 6:2.
Tak szybkie odpadnięcie Świątek oznacza, że w rankingu spadnie z trzeciego co najmniej na szóste miejsce. Ostatnią tenisistką, która obroniła tytuł na Wimbledonie pozostaje Serena Williams. Amerykanka dokonała tego dziesięć lat temu.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.