Dziennik Gazeta Prawana logo

Iga Świątek nie dba już o wyniki. Żałuje dwóch błędów

dzisiaj, 10:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Iga Świątek nie dba już o wyniki. Żałuje dwóch błędów
Iga Świątek nie dba już o wyniki. Żałuje dwóch błędów/PAP/EPA
Iga Świątek od dłuższego czasu przeżywa gorszy okres w swojej karierze. Polka długo była na szczycie, ale teraz ma kłopot z wygrywaniem i powoli spada coraz niżej w rankingu WTA. "Nie dbam już o wyniki. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować" - powiedziała nasza tenisistka po porażce w 3. rundzie Wimbledonu.

Świątek musi poprawić swój tenis

W tym sezonie najlepszym wynikiem Polki pozostaje półfinał turnieju w Rzymie. Choć obrona tytułu w Wimbledonie wydawała się zadaniem niezwykle ciężkim, to porażka z rozstawioną z numerem 29. Alexandrą Ealą z Filipin 6:7 (9-11), 2:6 już w 3. rundzie może być traktowana jako rozczarowanie. Dla Świątek jednak nie jest. Nie dbam już o wyniki. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować. Naprawdę staram się to odpuścić. Nie mam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, bo one po prostu się nie pojawiają. Nie jestem jeszcze na tym poziomie. Muszę zacząć pracę od początku i spróbować po prostu poprawić swój tenis - powiedziała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa.

Dopytana, co po tylu sukcesach nadal ją napędza do pracy dodała: Mam poczucie, że nie można się poddawać. Cały czas chcę grać w tenisa, lubię grać w tenisa. To jest wystarczająca motywacja.

Świątek psuła proste piłki przy siatce

Szukając przyczyn sobotniej porażki Świątek w oczy rzuca się olbrzymia liczba popełnionych przez nią niewymuszonych błędów. Miała ich aż 44, co oznacza średnio dwa w każdym gemie. Polka m.in. psuła wydawać by się mogło proste piłki przy siatce. Naprawdę nie potrafię wyjaśnić uderzeń ramą przy drive wolejach. Zwykle zagrywam je dobrze. Takie jest życie - powiedziała.

Świątek przyznała też, że miała problem z wyjątkowo wolnym serwisem Eali. W drugim secie Polce udało się przełamać rywalkę tylko raz. Przy wolnym serwisie musisz wejść w głąb kortu i nagle robi się on krótszy. Czułam, że muszę uderzać krócej. Nie potrafiłam się dostosować do tego serwisu. Ludziom może się wydać, że wolniejszy serwis jest łatwiejszy do odegrania, ale jest dokładnie odwrotnie - powiedziała.

Średnia prędkość pierwszego podania Filipinki wyniosła 140 km/h. Świątek serwowała średnio 165 km/h, a liderka rankingu Aryna Sabalenka w swoim piątkowym meczu - 178 km/h.

Świątek żałuje dwóch błędów

Pierwszy set rozstrzygnął bardzo zacięty tie-break, w którym Świątek miała dwie piłki setowe przy serwisie rywalki. Przy wyniku 9-9 serwująca Polka nie zdołała zdobyć punktu. Chwilę później Eala zamknęła partię. Żałuję dwóch błędów popełnionych w tie-breaku, nie pamiętam przy dokładnie jakim wyniku. Mogłam wtedy zagrać odważniej. Na Wimbledonie trzeba być odważnym - zdradziła.

Problemem trapiącym Świątek w ostatnich miesiącach jest to, że w krótkim czasie potrafi przegrać kilka gemów z rzędu i z powstałych wówczas kłopotów już się nie wydostaje. Tak było i tym razem. Drugiego seta Polka zaczęła od przegrania czterech gemów. Nie był to jednak efekt rozpamiętywania przegranego tie-breaka. Mentalnie trudniejsze do zaakceptowania były te przestrzelone returny. Wiedziałam, że ona zaserwuje wolno, wiedziałam, co mnie czeka, ale był to kompletnie inny rytm niż ten, do którego jestem przyzwyczajona. Co raz trudniej było mi returnować i coraz ciężej zaakceptować ten fakt - przyznała.

Świątek spadnie w rankingu WTA

Na trzeciej rundzie Świątek poprzednio zakończyła Wimbledon w 2024 roku. Z Ealą zmierzyła się po raz trzeci i doznała drugiej porażki. Tak szybkie odpadnięcie Polki oznacza, że w rankingu WTA spadnie z trzeciego co najmniej na szóste miejsce. Czasami nie jest łatwo, ale wszystkie się z tym zmagamy. Każda z nas walczy czasami z emocjami, czasami z jakimiś myślami. To nie jest tak, że tylko jak mam takie wyzwania - podsumowała Świątek.

Miesiąc temu nadspodziewanie szybko, bo w 1/8 finału, odpadła we French Open. Obie porażki odbiera inaczej. Tutaj mam poczucie, że zadecydowały kwestie tenisowe. Walczyłam, ale to nie wystarczyło. Oczywiście mogłam zagrać lepiej, ale ona grała świetnie i wykorzystała swoje szanse. W Paryżu przede wszystkim nie radziłam sobie z presją i zagrywałam niecelnie - oceniła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraIga Świątek nie dba już o wyniki. Żałuje dwóch błędów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj