Dziennik.pl logo

Świątek najgorsze ma już chyba za sobą. "To było bardzo frustrujące"

32 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Świątek najgorsze ma już chyba za sobą. "To było bardzo frustrujące"
Świątek najgorsze ma już chyba za sobą. "To było bardzo frustrujące"/East News
Iga Światek wraca na właściwe tory. Polka niedawno wygrała turniej w Toronto, a aktualnie jest coraz bliżej obrony tytułu w Cincinnati. Po zwycięstwie nad Francuzką Diane Parry 6:3, 6:3 w czwartej rundzie awansowała do ćwierćfinału, w którym zmierzy się z Jeleną Rybakiną z Kazachstanu. Patrząc na obecną postawę naszej tenisistki wydaje się, ze najgorsze ma już za sobą. 25-latka zdradziła, co wcześniej frustrowało ją na korcie.

Świątek ma spokój w głowie

Do Cincinnati Świątek przyjechała z Toronto, gdzie wywalczyła pierwszy w 2026 roku tytuł. Zwycięstwo z Francuzką było dziewiątym z rzędu byłej liderki światowego rankingu.

Na pewno te ostatnie mecze dały mi dużo pewności siebie, bo potrzebowałam paru wygranych z dziewczynami, z którymi przegrywałam w tym sezonie, a które nie są już w pierwszej "dziesiątce", więc faktycznie te mecze dużo mi dały. Teraz czuję więcej spokoju w głowie i mam poczucie, że w przypadku ciężkiej sytuacji na korcie będę miała więcej rozwiązań, aby sobie z nimi poradzić - podkreśliła Świętek.

Świątek podejmowała złe decyzje

Obecna postawa na korcie polskiej tenisistki przypomina tę, kiedy dominowała w kobiecym tenisie. Największy wpływ na tą zmianę ma praca, bo przez cały sezon bardzo się starałam. Często czegoś brakowało, lub nie układało się po mojej myśli, a czasami po prostu podejmowałam złe decyzje. Jednak czułam progres. To było bardzo frustrujące, że na meczach nie do końca to było widać. Wpływ na to ma praca, którą wykonuję z Darią Abramowicz oraz Francisco Rogiem, z którym pracuję od kwietnia - podkreśliła Świątek.

Potrzebowałam trochę czasu, aby się usestymatyzować w moim ciele i pamięci mięśniowej. Z kolei praca z Maćkiem Ryszczukiem cały czas jest taka sama, bo ciągle jestem w dobrej kondycji fizycznej. Potrzebowałam chwili, aby te aspekty zatrybiły i teraz czuję się dobrze. Korzystam z tego czasu i spokojnie rozgrywam swoje mecze. Nadal jestem gotowa na wyzwania i w tych dwóch ostatnich turniejach poszłam o krok do przodu - zadeklarowała Świątek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraW tym kraju trener jeździectwa zarabia trzy razy więcej niż prezes federacji piłki nożnej »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj