22-letnia Radwańska zdobyła siódmy tytuł w karierze, ale pierwszy w tak dużej imprezie. W tym roku odniosła już zwycięstwa w Carlsbadzie w sierpniu i przed tygodniem w Tokio.

Reklama

W niedzielę Polka wygrała jedenasty mecz z rzędu. Sukces w Pekinie dał jej 1000 punktów do rankingu WTA Tour oraz 775 500 dolarów premii.

I set:

Agnieszka zaczęła fantastycznie. Pierwszego gema przy serwisie rywalki wygrała do zera. Drugiego gema nasza tenisistka rozpoczęła od asa serwisowego. Ten gem też zakończył się gładkim zwycięstwem Polki. Dopiero w trzecim gemie Niemka potrafiła przeciwstawić się Radwańskiej i zrobiło się 1:2. W czwartym gemie pierwsza piłka dla Niemki. Jednak potem Polka szybko wyszła na prowadzenie i pewnie wygrała do 15.

W piątym gemie byliśmy świadkami niesamowitej gry, która po skończyła się po bardzo zażartej walce. Pierwsze punkty po bardzo długiej i pięknej wymianie zdobyła Petkovic. Po chwili podwyższyła swoje prowadzenie do stanu 30:0. Radwańska jednak się nie poddała i wygrała trzy piłki z rzędu i zrobiło się 40:30 dla niej. Potem mieliśmy remis i o zwycięstwie w tym gemie zdecydowała bardzo długa gra na przewagi. Więcej zimnej krwi wykazała Isia i dzięki temu znów przełamała serwis rywalki, a tym samym jej przewaga urosła do trzech gemów (4:1).

W piątym gemie Radwańska przy swoim serwisie miała spore kłopoty. Zaczęła od prowadzenia 15:0, ale potem Niemka doprowadziła do stanu 40:40 i miała okazję do przełamania naszej tenisistki. Niestety wykorzystała ją. Siódmy gem był podobny do szóstego. Na nasze nieszczęście znów lepsza okazała się rywalka Isi i z prowadzenia 4:1 zrobiło się już tylko 4:3.

Ósmy gem zaczął się bardzo źle dla Petkovic. Co prawda Niemka wygrała pierwszą piłkę, ale w następnej akcji doznała urazu kolana. Mecz na chwilę został przerwany, a tenisistką zajęli się lekarze. Po powrocie do gry Niemka wyszła na prowadzenie 40:0. Kolejne dwie piłki padły łupem Polki, ale następną wygrała Petkovic i tym samym przełamała serwis Radwańskiej oraz doprowadziła do remisu w całym meczu 4:4.

Początek seta nasza tenisistka miała wręcz koncertowy. Jednak z biegiem czasu gra się wyrównała i ze stanu 4:1 zrobiło się 4:4. W dziewiątym gemie mimo urazu Niemka nie zwalniała tempa. Widać nabrała wiatru w żagle. Prowadziła 40:15 i miała Radwańska na widelcu. Polka jednak się nie poddała. Doprowadziła do remisu 40:40, a potem po fantastycznej grze wygrała na przewagi przełamując serwis rywalki. Dzięki temu odzyskała prowadzenie (5:4).

Dziesiąty gem Isia rozpoczęła od dwóch wygranych piłek. Ale Petkovic wygrała trzy kolejne podania i wyszła na prowadzenie 40:30. Gdy wydawało się, że Petkovic skończy gema, to w prostej sytuacji trafiła w siatkę i znów był remis. Po chwili taki sam błąd po długiej wymianie popełniła Radwańska. Kolejny punkt też należał do niej i to ona wygrywa tego gema. Znów w meczu mamy remis (5:5)

W kolejnym gemie tak jak poprzednio byliśmy świadkami bardzo zaciętej gry, która ponownie zakończyła się na przewagi. Tym razem szczęśliwie dla Polki. Radwańska przełamała serwis Niemki i wyszła na prowadzenie 6:5.

Radwańska przy swoim serwisie ma okazję do zakończenia zwycięsko pierwszego seta, ale musi wygrać tego gema. Dobrze zaczyna, od prowadzenia 15:0. Po chwili jednak dwie piłki padły łupem rywali i zrobiło się 15:30. Potem dwa razy górą była Radwańska i nasza zawodniczka miała piłkę setową. Niestety ją przegrała. Na szczęście w końcówce Polka pokazała klasę. Przy przewadze Petkovic posłała asa serwisowego. Następnie zmusiła rywalkę do dwóch błędów własnych i wygrała gema a tym samym pierwszego seta 7:5

II set:

Radwańska dobrze zaczęła drugiego seta. W pierwszym gemie prowadziła 30:0. Niemka jednak szybko odpowiedziała i przy swoim serwisie wyszła na prowadzenie 40:30, a kolejnym podaniem skończyła gema.

Przy swoim serwisie Radwańska znów dobrze rozpoczęła gema. Polka prowadziła 30:0 i w tym momencie nastąpiła powtórka z poprzedniego gema. Niemka wygrała cztery piłki z rzędu i tym samym na swoim koncie zapisała drugiego zwycięskiego gema w drugim secie.

Trzeci gem to koncert Petkovic. Radwańska nie miała szans. Co prawda Polka przegrała do 30, ale to bardziej Niemka punkty zgubiła niż Polka zdobyła. Niestety drugi set układa się fatalnie. Radwańska przegrywa 0:3.

Reklama

Bardzo źle wygląda sytuacja naszej tenisistki. W czwartym gemie Petkovic przełamała serwis Radwańskiej i prowadzi już 4:0. Niestety trwa "demolka" polskiej tenisistki. Rywalka gładko wygrała piątego gema i jest o krok od zwycięstwa w drugim secie. Szósty set był tylko formalnością. Rozpędzona Niemka dobiła zrezygnowaną Polkę i doprowadziła do remisu w meczu.

III set:

Trzeci set zaczyna się od podania Petkovic, które Polka przełamała. Wygrała pierwszego gema do 30. Czyżby po fatalnym drugim secie Isia wróciła do gry? Polka była krok od wygrania drugiego gema. Przy stanie 40:30 przegrała jednak trzy piłki i zrobiło się 1:1.

Trzeci gem kończy się przełamaniem serwisu Niemki. Radwańska grała koncertowo. Wygrała do 15. Niestety w kolejnym gemie sytuacja się odwróciła. Po prostych błędach Polka na własne życzenie przegrała przy własnym serwisie. Jest remis 2:2.

Petkovic jako pierwsza przerwała serię przełamań podań serwisowych i wychodzi na prowadzenie w trzecim secie 3:2. Na szczęście Isia szybko wyrównała stan meczu. Siódmy gem przy swoim swoim serwisie wygrała Petkovic i to ona znów jest na prowadzeniu. Ten mecz trwa już dwie godziny i dwadzieścia minut.

Ósmy gem bardzo zacięty. Przy stanie 40:40 Radwańska pokazała kawałek tenisa na najwyższym poziomie. Wygrała dwie piłki i doprowadziła do remisu w meczu. Kolejny gem zaczął się od prowadzenia Polki 30:0. Petkovic jednak nie dała za wygraną i doprowadziła do stanu 30:30. Kolejna piłka dla Radwańskiej i nasza tenisistka miała okazję do przełamania serwisu rywalki. Petkovic po długiej wymianie posłała piłkę w aut i Isia wygrywa tego gema. Prowadzi w całym meczy 5:4 i jest o krok od wygrania finału.

Dziesiąty gem zaczyna się od prowadzenia Polki 30:0. Petkovic dwa razy posłał piłkę w aut. Coś niesamowitego. Niemka trzeci raz uderza piłkę w aut. Polka ma trzy piłki meczowe. Petkovic pierwszą obroniła. W kolejnej akcji rywalka posyła piłkę w siatkę i tym samym Radwańska wy mecz!!!

Agnieszka Radwańska - Andrea Petkovic 7:5, 0:6, 6:4

Przed meczem:

Polka pod koniec sezonu osiągnęła życiową formę. Wygrała już 10 meczów z rzędu, a "po drodze" dużą imprezę w Tokio przed tygodniem. Tym razem stawka jest jeszcze większa.

22-letnia krakowianka może odnieść największy sukces w karierze. Do tej pory zwyciężyła w sześciu turniejach, w tym dwóch w tym roku, oprócz Tokio także w Carlsbadzie, ale triumfu w tak prestiżowej i silnie obsadzonej imprezie jeszcze w dorobku nie ma.

Sukces zapewni jej 1000 pkt i awans do czołowej dziesiątki klasyfikacji WTA Tour. Znacznie także przybliży ją do występu w kończącym sezon turnieju masters - WTA "Championships" - w Stambule, z udziałem najlepszych ośmiu zawodniczek roku.

Za Radwańską przemawia nie tylko aktualna forma, ale i statystyka. Z dwa lata starszą i wyprzedzającą ją o jedną lokatę w światowym rankingu (zajmują 11. i 12. miejsce) pochodzącą z Bośni reprezentantką Niemiec dotąd jeszcze nie przegrała. Wygrała wszystkie cztery pojedynki: w 2009 i 2010 roku w Tokio, a także w tym sezonie w Carlsbadzie i Toronto.

"To korzystny bilans, ale mam świadomość, że to były zawsze bardzo trudne i wyrównane mecze" - zaznaczyła Polka.

"Agnieszka jest w wyśmienitej formie. Od kilku tygodni prezentuje najlepszy tenis w karierze. Wiem, że jeszcze nigdy z nią nie wygrałam, ale może zła passa się skończy. Muszę być w pełni skoncentrowana, grać na maksimum możliwości i... mieć szczęście" - podkreśliła Petkovic.

Awans do finału oznacza premię w wysokości 387 450 dolarów. Tyle Radwańska jednorazowo zarobiła po raz pierwszy. Jednak zwycięstwo w imprezie oznacza czek na 775 500 dol.