W sobotę rozstawiona z "dziewiątką" krakowianka pokonała występującą z "19" Bacsinszky 3:6, 6:4, 6:1. Wcześniej zmierzyła się dwukrotnie ze Szwajcarką i za każdym razem musiała uznać wyższość rywalki.
- analizowała na konferencji prasowej Polka.
To drugi z rzędu trzysetowy pojedynek krakowianki. Dwa dni wcześniej spędziła na korcie dwie godziny i 43 minuty. W sobotę o 34 minuty krócej. Zaznaczyła, że - tak jak wtedy - lepiej poczuła się na korcie w drugiej części pojedynku.
- podkreśliła.
Przed rozpoczęciem decydującego seta Szwajcarka poprosiła o wizytę fizjoterapeutki. Na kort wróciła z zabandażowanym lewym udem. Później wyraźnie opadła z sił.
- zaznaczyła.
Radwańska przyznała, że choć nie grała na korcie centralnym Wimbledonu po raz pierwszy, to wciąż robi to na niej wrażenie.
- zapewniła.
Polka przyjechała do Londynu po kłopotach zdrowotnych i z małą liczbą rozegranych w tym sezonie spotkań.
- zwróciła uwagę.
Opisując nieudany występ w Eastbourne przed Wimbledonem krakowianka mówiła, że czuła się tam jak w piżamie. Po pierwszej rundzie w Londynie wspominała, że jest w połowie ubrana. Po awansie do trzeciej, że została jeszcze w kapciach.
- oceniła z uśmiechem.
Niedziela w środku turnieju tradycyjnie jest dniem wolnym od meczów, a na kortach odbywają się tylko treningi. Radwańska nie ma jeszcze dokładnie sprecyzowanych planów, jak go spędzi. Jeden z dziennikarzy spytał, czy chciałaby się wybrać na lekkoatletyczny mityng Diamentowej Ligi, w którym wystartują m.in. polscy biegacze.
- wyliczała.
W poniedziałek o ćwierćfinał zagra ze Swietłaną Kuzniecową. Z Rosjanką zna się bardzo dobrze - zmierzyły się dotychczas 17 razy. Polka wygrała tylko cztery z tych konfrontacji.
- wspominała Polka.
Po poprzednim meczu miała okazję spotkać się z piłkarzem Marcinem Wasilewskim, który oglądał jej mecz z trybun. Z kolei przed spotkaniem pierwszej rundy była w grupie zawodników, którzy witali na kortach księżną Kate.
- dodała 28-letnia zawodniczka.