25-latek z Wiener Neustadt po raz pierwszy triumfował w imprezie tej rangi, a wcześniej z Austriaków dokonał tego tylko Thomas Muster. Dzięki 1,354 mln dolarów za zwycięstwo w Kalifornii przekroczył granicę 15 mln wywalczonych na korcie.

Reklama

Thiem po niedzielnej wygranej ma dodatni bilans pojedynków z jednym z najbardziej utytułowanych tenisistów w historii. Było to jego trzecie zwycięstwo, a wcześniej tylko dwukrotnie przegrał.

To jest niewiarygodne. Cały mecz byłem jak w transie. W pierwszym secie trochę mi zajęło, by się dostosować do sposobu gry Rogera, który był całkiem inny niż moich wcześniejszych przeciwników w tym turnieju. W drugim dość szybko musiałem bronić breakpointów, ale wtedy trochę dopisało mi szczęście. Nie rezygnowałem jednak, cały czas walczyłem - podkreślił Thiem.

Jak przyznał, triumf w Indian Wells traktuje na równi z tytułem wielkoszlemowym, na który wciąż czeka.

Przegrałem moje dwa wcześniejsze finały w Masters 1000, przegrałem decydujący pojedynek French Open w ubiegłym roku, ale teraz wreszcie dokonałem czegoś wielkiego - zaznaczył Austriak, w którego sztabie w USA pojawił się po raz pierwszy były chilijski tenisista Nicolas Massu.

Reklama

Federer, który w ćwierćfinale wyeliminował Huberta Hurkacza, w Indian Wells triumfował pięciokrotnie, a łącznie ma w dorobku 100 tytułów w imprezach ATP.

Rywal grał najlepiej, kiedy tego najbardziej potrzebował. Myślę, że dlatego głównie nie wygrałem. Nie jestem rozczarowany, bo zaprezetowałem się dobrze, a cieszy mnie bardzo, że fizycznie czuję się świetnie. Do Miami jadę w dobrym nastroju - skomentował Federer.

Wynik finału:
Dominic Thiem (Austria, 7) - Roger Federer (Szwajcaria, 4) 3:6, 6:3, 7:5