Zajmująca 45. miejsce na liście WTA Linette awansowała do trzeciej fazy zmagań po tym jak Barty poddała mecz przy stanie 6:1, 2:2 dla Polki. Triumfatorka paryskiej imprezy z 2019 roku już w pierwszej rundzie miała kłopoty z biodrem.
- podsumowała Polka na konferencji prasowej.
Na początku spotkania tenisistka z Antypodów była cieniem samej siebie. Po przerwie medycznej, o którą poprosiła po pierwszym secie, radziła sobie lepiej. Przy czterech gemach drugiej odsłony jednak skreczowała.
- przyznała poznanianka.
Po raz czwarty w karierze zmierzyła się z rywalką, która w danym momencie była pierwszą rakietą świata. Nigdy wcześniej zaś nie odniosła zwycięstwa nad tenisistką z czołowej "10". 29-letnia Polka przyznała, że poprzednie konfrontacje z wysoko notowanymi przeciwniczkami przygotowały ją nieco na czwartkowy występ na korcie centralnym w Paryżu.
Frustrujące losowania
- podkreśliła.
Pomógł debel
Jak dodała, pomógł jej również środowy występ w deblu.
- oceniła.
Partnerująca jej Pera okazała się pomocna też w singlu. Amerykanka była bowiem rywalką Barty na otwarcie.
- argumentowała Linette.
Czas na Jabour
O pierwszy w karierze występ w 1/8 finału w Wielkim Szlemie zagra z rozstawioną z "25" Tunezyjką Ons Jabeur. Dotychczas zmierzyła się z nią dwukrotnie. W 2013 roku pokonała ją na korcie twardym w Baku, ale cztery lata temu na ziemnej nawierzchni w Charleston górą była rywalka.
- zadeklarowała.
Poznanianka, która opuściła lutową edycję wielkoszlemowego Australian Open z powodu kontuzji i operacji kolana, zapewniła też, że jest fizycznie przygotowana, by wygrywać turnieje.
- zaznaczyła.